Wykorzystujesz babcię! Opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego nawet na weekendy nie chce przyjąć – r…

Czasem życie stawia nas pod ścianą i musimy znaleźć szybkie rozwiązanie. Tak właśnie było ze mną, Elżbietą.

Mój synek, Staś, ma już cztery lata. Oczywiście dla mnie jest idealny, choć doskonale wiem, że nie zachowuje się zawsze wzorowo jak każde dziecko potrafi trochę narozrabiać. Drugie dziecko jest już w drodze, i to wokół tego wszystko się kręci.

Gdy poszłam na kolejną wizytę do ginekologa, od razu skierowano mnie do szpitala. Pojawiły się komplikacje, więc nie było nawet chwili, by się dobrze zastanowić. Zaczęło się prawdziwe zamieszanie: kto zajmie się Stasiem?

Mój mąż, Piotr, był akurat na delegacji służbowej i miał wrócić za dziesięć dni. Moi rodzice dalej pracują na etacie i nie mogli wziąć wolnego. Nie mieliśmy za bardzo do kogo się zwrócić. Wtedy babcia Helena zadeklarowała, że się mną zajmie. Przyznała, że zostanie z Stasiem do chwili mojego powrotu ze szpitala. Przyznam szczerze, że miałam duże wątpliwości babcia ma już siedemdziesiąt lat, a Staś to istny wulkan energii. Ale innego wyjścia nie było.

Zdecydowaliśmy więc z rodzicami tak: oni przychodzą do Staśka po pracy, a babcia czuwa przy nim w dzień. Trochę się o nich wszystkich martwiłam, telefonowałam kilka razy dziennie, pytałam, jak sobie radzą. Ku mojemu zaskoczeniu, Staś szybko dogadał się z prababcią i wszystko szło sprawnie. Tydzień zleciał błyskawicznie, a gdy tylko przyjechał Piotr, przejął opiekę nad synem.

Zbliżał się mój powrót do domu, gdy zadzwoniła do mnie siostra, Małgosia, wściekła i rozżalona. Jej córka, Jagódka, ma dwa lata. Okazało się, że ile by nie prosiła babci, ta odmówiła jej pomocy przy Jagódce, tłumacząc, że to jeszcze za małe dziecko. Małgosia niemal błagała ją na kolanach. Babcia jednak była nieugięta.

Ty wykorzystałaś babcię! wykrzyczała mi do słuchawki.

Z trudem opanowując emocje, odpowiedziałam:
Małgosiu, ja miałam naprawdę podbramkową sytuację. Nie mogłam przecież zabrać Stasia ze sobą do szpitala. Prosiłam cię przecież wtedy o pomoc, ale odmówiłaś. Teraz chcesz tylko, żeby Jagódkę zostawić u babci, bo sama chcesz pospać i trochę odpocząć. Widzisz różnicę? Poza tym, czy naprawdę sądzisz, że można dwulatkę zostawić na cały dzień z siedemdziesięcioletnią babcią? Zanieś ją do swoich rodziców, to przecież ich wnuczka.

Oni nie chcą jej pilnować! A u mnie nie mogę się spokojnie zająć domem…

Wydaje mi się, że Małgosi zabrakło odrobiny rozsądku. Jest jednak wielka różnica między dwulatką a czterolatkiem pod opieką osoby starszej. Nie zamieniłabym się z nią miejscami. A ona wciąż uważa, że oszukałam babcię i ją wykorzystałam. Ja jednak wiem swoje.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wykorzystujesz babcię! Opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego nawet na weekendy nie chce przyjąć – r…