Mamy dwoje dzieci, ale miłość kierujemy tylko do jednego.

Hej, muszę Ci opowiedzieć, co się u mnie dzieje. Mam dwójkę dzieci, ale rodzice zdają się kochać tylko jedno.

Od małego wiedziałem, że moja mama i tata bardziej przywiązują się do mojej siostry Anny niż do mnie. Potwierdzili to, kiedy wprowadzili ją razem z jej dwójką maluchów Zosią i Kubą do naszego rodzinnego domu i zaraz po tym kazali mi się wyprowadzić. Masz pracę zdalną, więc możesz sobie pozwolić na mieszkanie za 2500 zł, więc idź i znajdź własne lokum wkurzyło mnie to do granic możliwości.

Kiedy Anna studiowała na Uniwersytecie Warszawskim, rodzice traktowali ją jak królową: szli za nią pod rękę, odwoływali się do dziekanatu, wyciągali wszystkie kartki, pilnowali, żeby nie przegapiła żadnych wykładów, a teraz nawet opiekują się jej dzieciakami. Ja nigdy nie dostawałem takiej pomocy, a teraz nagle mam zniknąć z domu.

Mój tata podkreśla, że jako mężczyzna powinienem sam się utrzymać, ale jakże dziwne jest to, że mąż Anny Marek, który jest starszy ode mnie nie musi już zapewniać rodzinie utrzymania. No chyba że to jakaś szczególna rodzinna zasada.

Podczas tego kłótliwego sprzeczenia, głupio powiedziałem, że mam równie duże prawo do tego mieszkania, co Anna, i że i mnie powinno się w nim uwzględnić. Na to moja mama wykrzyknęła, że ona i tata jeszcze tu mieszkają, że jestem świnią, bo odważyłem się gadać o podziale majątku. Anna dodała, że próbuję ją wyrzucić z mieszkania razem z dziećmi.

Prawnie nie widzę tu wyjścia rodzice mogą w każdej chwili napisać testament i mnie wykluczyć.

Czy naprawdę rodzina może się rozpaść o jedno czterypokojowe mieszkanie? Jestem przecież ich synem, a oni traktują mnie jak obcego. Zastanawiam się, po co mieliśmy dwójkę dzieci, skoro teraz wydaję się być zupełnie niepotrzebny.

Oceń artykuł
TwojaCena
Mamy dwoje dzieci, ale miłość kierujemy tylko do jednego.