Dziś znowu wracam myślami do ostatnich dziesięciu lat mojego życia. Przez dekadę opiekowałam się dziadkiem mojego męża. Mieszkaliśmy razem w wynajmowanym mieszkaniu z naszymi dziećmi w Warszawie, podczas gdy siostra męża, Agnieszka, zajmowała wtedy mieszkanie dziadka. Nikomu na nim specjalnie nie zależało ani jego córce, ani wnuczce. Moje życie raczej się nie układało nie ukończyłam studiów, bo zaszłam w ciążę, i nie udało mi się zbudować żadnej kariery.
Każdy dzień wyglądał podobnie: balansowałam między opieką nad schorowanym dziadkiem a wychowywaniem dzieci.
Mój mąż nie znosił tej ciągłej napiętej atmosfery w domu, często więc wpadał w ciąg imprezowy. Żadnej innej kobiecie niespecjalnie się podobał ojciec dzieci, bez własnego mieszkania więc zawsze wracał do mnie. Przebaczałam mu, choć mojej miłości już dawno nie było. To wszystko tylko po to, by dawał pieniądze na utrzymanie dzieci i opiekę nad dziadkiem. Agnieszka pojawiała się u nas bardzo rzadko, głównie z jednego powodu: żeby poprosić dziadka o jego emeryturę albo poskarżyć się na swoje trudności finansowe. Choć nie powiem, żeby jej się źle powodziło skoro nie płacili za czynsz, mogli sobie pozwolić nawet na wakacje za granicą.
Pięć lat temu dziadek zostawił mi w spadku swoje mieszkanie: Jesteś mi bliższa niż cała ta rodzina razem wzięta. Twój mąż nawet nie potrafi być stanowczy, oddałby mieszkanie albo matce, albo siostrze. Niech twoje dzieci, a moje prawnuki, tu mieszkają. To choćby symboliczna nagroda za twój trud i żebym nie był dla was przekleństwem.
Reszta rodziny nie wiedziała nic o testamencie. Kiedy stan dziadka bardzo się pogorszył, nagle i córka, i wnuczka zaczęły go regularnie odwiedzać. Wyraźnie dało się wyczuć, o co im chodzi, przypomnieli sobie o dziadku, gdy poczuli, że mogą coś odziedziczyć. Na szczęście dziadek doskonale rozumiał ich motywy.
Po śmierci dziadka szybko próbowano podzielić spadek. Teściowa i Agnieszka namówiły mojego męża, żeby zrzekł się mieszkania, bo przecież Agnieszka tam mieszka. Mąż nawet się zgodził, wciąż nie wiedząc o testamencie.
Następnego dnia spakował się i oznajmił mi, że ma inną kobietę, a mieszkał ze mną tylko dla dobra dziadka. Wyprowadził się, a ja poczułam się o niebo lżejsza jakby ktoś zdjął mi ogromny ciężar z serca. Gdy rodzina dowiedziała się o testamencie, rozpętała się prawdziwa wojna: telefony, groźby, pretensje.
Posłuchaj mnie, i tak nie dostaniesz tego mieszkania! Nie wiem, jak opiekowałaś się dziadkiem, co tam nagadałaś, żeby ci je przepisał, ale nie będzie twoje. Jesteś zwykłą oszustką i udowodnimy to w sądzie. Daj już spokój mojemu synowi, w końcu ma nową, ładną dziewczynę.
A ja wtedy zrozumiałam jedno stać mnie, żeby na długo zapomnieć o całej tej rodzinie. Więc powiedziałam, co myślę: Proszę bardzo, wynoście się wszyscy!
Ich słowa zupełnie mnie nie zabolały. Wiem, że teraz zaczyna się dla mnie normalne życie mam pracę, własne mieszkanie dla siebie i dzieci i co najważniejsze nie muszę mieć już z tą rodziną nic wspólnego.
Co zrobiłabyś na moim miejscu?




