27 kwietnia
Wciąż nie mogę uwierzyć, jakie miałam szczęście, kiedy dostałam tę pracę to było jak spełnienie marzeń. Pracując dla bogatej rodziny w Warszawie, zaproponowali mi mieszkanie w ich przepięknej willi na Żoliborzu, podczas gdy miałam opiekować się dwoma energicznymi i ciekawskimi pięciolatkami. Rodzina wydała mi się trochę nietypowa małżonkowie zdawali się być sobie bardzo obcy. Żona, pani Marta, niemal w ogóle nie interesowała się dziećmi, a jej mąż, pan Andrzej, cenił każdą chwilę spędzoną z synkami.
Kiedy spędzałam czas z Andrzejem i chłopcami, coraz trudniej było mi ukryć rosnące do niego uczucia, choć wiedziałam dobrze, że ma żonę. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, Andrzej w końcu zwierzył mi się ze swojego uczucia i podjął decyzję o rozwodzie. Zrozumiał już, że to dzieci były jego jedynym łącznikiem z Martą, która wydawała się kompletnie obojętna.
To wyznanie wstrząsnęło mną do głębi. Nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego mnie spotka. Wiedziałam, jak trudne mogą być relacje z żonatym mężczyzną, lecz nie potrafiłam zapanować nad tym, co czułam. Byłam rozdarta między uczuciami a świadomością, ile przeszkód może czekać naszą relację.
Dalej wykonywałam swoją pracę opiekowałam się chłopcami, spędzałam czas z Andrzejem ale coraz częściej zastanawiałam się, co przyniesie przyszłość. Wiedziałam, że muszę działać rozsądnie, dbając zarówno o siebie, jak i o szczęście chłopców, za których byłam odpowiedzialna. Rozważałam wszystkie możliwości i próbowałam przewidzieć konsekwencje związania się z kimś w trakcie rozwodu.
Moje serce było targane wątpliwościami, lecz miałam świadomość, że przed nami jeszcze więcej niepewności i trudnych decyzji. Najważniejsze było dla mnie, by podjąć wybór, który okaże się najlepszy dla mnie i dzieci. Cokolwiek mnie czeka, mam nadzieję, że wybór ten poprowadzi mnie do szczęścia i miłości, której od dawna pragnęłam.




