„Moja teściowa jest bogata, więc nigdy nie będziemy musieli pracować!” – Anton chwalił się swoim dos…

Matka mojej żony ma naprawdę gruby portfel, dzięki niej nigdy nie będziemy musieli martwić się o pracę tak z przekonaniem mawiał mój dawny przyjaciel Antoni.

Antoni od zawsze szukał drogi na skróty, by wieść łatwe życie kosztem innych. Z wyjątkową determinacją starał się zdobyć względy dziewczyny z bogatego domu. Sam widziałem, że jego uczucia dalekie były od miłości; byłem przekonany, że z takiego związku nie wyniknie nic dobrego. Antoni jednak święcie wierzył, że zamożna żona stanie się kluczem do upragnionego, beztroskiego życia. Pewnie by mu się to nawet udało, gdyby ta dziewczyna sama potrafiła zarabiać. Okazało się jednak, że ich rodzinny majątek zawdzięczali matce dziewczyny, Halinie właścicielce kilku dużych sklepów w Krakowie.

Próbowałem przemówić Antoniemu do rozsądku:

Naprawdę myślisz, że ktoś będzie cię utrzymywał na wieki? Lepiej być niezależnym i mieć swój zawód!

Daj spokój. Wkrótce zostanę ojcem, a rodzina żony mi ufa odparł rozpromieniony, z przekonaniem, że złapał Pana Boga za nogi.

Nie rozumiałem go. Zwyczajnie nie mieściło mi się w głowie, żeby tak wykorzystywać drugą osobę. Przecież to było zwyczajnie niesprawiedliwe. W naszej kulturze mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę i być przykładem pracowitości.

Jakiś czas po ślubie zacząłem się zastanawiać, jak radzi sobie Antoni. Zapytałem go pewnego dnia, gdzie jest teraz zatrudniony. Okazało się, że ani on, ani jego żona Wioletta nie pracują. Ich dni upływały na graniu w gry komputerowe, oglądaniu telewizji czy leniwym spaniu do południa. Posiłki robiła teściowa. Muszę przyznać, przez chwilę poczułem nawet odrobinę zazdrości Antoni osiągnął swoje wymarzone życie.

Halina, matka Wioletty, jest prawdziwie majętna. Co tam praca, mamy wszystko podane pod nos mówił z rozmarzeniem w głosie.

Myślałby człowiek, że takim życiem będą cieszyć się do końca. Niestety, sprawy przybrały inny obrót. Z czasem firma Haliny zaczęła chylić się ku upadkowi. Dochód zmniejszył się kilkukrotnie, a Halina zaproponowała młodej parze, by jeśli im zależy sama pomoże znaleźć zajęcie w jednym ze sklepów.

Minął miesiąc od ostatniego spotkania. Nagle zadzwonił mój telefon Antoni, wyraźnie zmartwiony, poprosił mnie, bym pożyczył mu pięć tysięcy złotych na dwa tygodnie.

Szukam teraz pracy. Wkrótce mam rozmowę kwalifikacyjną, dostanę zaliczkę i od razu ci wszystko oddam. Jesteśmy z Wiolą kompletnie spłukani powiedział z wyraźnym smutkiem.

Tak właśnie zakończyła się jego beztroska przygoda. Od tego czasu zarówno Antoni, jak i Wioletta podjęli pracę. Pożyczoną sumę zwrócił co do grosza. Oto cały obrazek tzw. bogatej rodziny nie warto polegać na majątku innych. Prawdziwe bezpieczeństwo daje tylko własna niezależność i pracowitość. Tę lekcję pamiętam do dziś.

Oceń artykuł
TwojaCena
„Moja teściowa jest bogata, więc nigdy nie będziemy musieli pracować!” – Anton chwalił się swoim dos…