23 marca 2025
Dzisiaj przysłała mi żona spakowaną walizkę pełną rzeczy. Nie mów głupich rzeczy! krzyknęła, a ja tylko westchnąłem. Wtedy po raz pierwszy wpadłam na pomysł zakupienia kamery wideo. Nie tylko pomyślałam zamontowałam ją wszędzie w mieszkaniu. Nie powiedziałam o tym żadnemu mężowi, bo miałam w planach niespodziankę. I naprawdę była niespodzianka.
Patrząc wstecz, myślę, jak szczęśliwa była Jadwiga, że ożeniła się z Witekkiem, a nie z niezdarnym Szymonem Kowalczykiem. Gdyby tak z nim została, mieszkałaby teraz w kamienicy na peryferiach Warszawy. Kowalczyk nigdy nie był zdolny do wielkich rzeczy. Nie dziwi więc, że wszyscy nazywali go Szymonem jak nadasz statkowi imię, tak po nim popłynie.
Kto by pomyślał, że ktoś, mówiąc o wielkim wodzu, nazwałby go Szymonem Macedońskim? Nikt. To tak, jakby nazwano Lenina Wojtkiem po prostu niewłaściwe. Natomiast Szymon Bąkowski brzmi całkiem naturalnie. Gdybyśmy nazwali film Operacja C i przygody Aleksandra, to z pewnością byłby kompletną niespodzianką, ale Szymon działa lepiej.
Szymon i Witek znali się od szkoły; obaj byli zakochani w uroczej Zuzannie. Często chodzili razem we trójkę. Szymon zawsze przegrywał z czarującym i dowcipnym Wiktorem, choć zdawało się, że go to nie obchodzi. Ten jawny porażka nie psuła ich przyjaźni Szymon był dobrym przyjacielem.
Po maturze Zuzanna w końcu podjęła decyzję i wybrała Witeka. Trzeci miał odejść, a właśnie Szymon okazał się tym trzecim. Troje miesięcy po wstąpieniu na studia Witek ją zostawił, zakochawszy się w koleżance z roku. Zuzanna wtedy zadzwoniła do Szymona, po raz pierwszy nazywając go Szymonem.
Wtedy przybył wierny Szymon, rozproszył jej samotność i pomógł przełamać depresję. Nie było między nami nic więcej niż przyjaźń, ale to wystarczyło po prostu być przy niej.
Wiosną Zuzanna zakochała się w Wiktorze, który wypierał się z serca. Jej wybrankiem stał się student jej wydziału, starszy o kilka lat Artur. Spotkali się w bibliotece uniwersyteckiej, gdzie wciąż znajdzie się papierowa książka, nie tylko ebooki.
Szymon został więc odłożony na dalszy plan, a myśli Zuzanny krążyły wokół Artura. Niewdzięczny Szymon, po szkole wybrał się na politechnikę budowlaną, ciągle nosząc przy sobie tą swoją wczorajszą fuzję. Jeszcze rok nauki i będę miał zawód! cieszył się. Jego rodzina, liczna i oszczędna, zawsze ceniła pieniądze.
Zuzanna nudziło życie z nieudolnym, choć dobrze uszytym młodzieńcem. Potrzebowała miłości i przytulenia, nie od niego. Wkrótce znalazła to w Arturze, który otworzył przed nią drzwi do świata uczuć. Ich relacja rozkwitła tak, że planowali wziąć ślub.
Rok minął, Artur kończył studia, Zuzanna była na drugim roku czemu nie pobrać się? Artur miał dostać dyplom, a myśl o ślubie rosła.
Tego samego dnia zadzwonił Szymon, informując o spotkaniu absolwentów w szkole. Pójdziesz, Zuzanko? pytał. Zuzanna zdecydowała się iść, aby pokazać Witekowi, kogo stracił. Miał się pochwalić byłemu adoratorowi, że wkrótce ślub.
Szymon już pracował w prestiżowej firmie budowlanej i zarabiał przyzwoicie, a z Witekiem nadal utrzymywali przyjaźń. Dzięki Szymonowi Zuzanna dowiedziała się, że jej były kochanek jest teraz wolny i również zamierza przyjść na zjazd.
Spotkanie zaplanowano na pierwszą sobotę lutego. Zuzanna przygotowała strój ładną sukienkę i futrzany płaszczyk i pojechała z Szymonem, który odebrał ją własnym samochodem.
Gdy zobaczyła swojego dawnego ukochanego, uświadomiła sobie, że oszukiwała samą siebie nic nie minęło! Tylko wewnętrzny płomień czekał na swój moment, a ten nadszedł.
Witek był też zadowolony, widząc Zuzannę piękniejszą niż przed półtorem rokiem. Nie powiedział Szymonowi, co o tym myśli. Szymon nie zauważył tego, bo Zuzanna zawsze była najpiękniejsza w jego oczach co by tu jeszcze poprawiać?
Spojrzałyśmy na siebie, nie rozmawiając, i odjechałyśmy razem do domu, nadrabiając stracony czas. Szymon znów został trzecim.
Ślub z Arturem odwołano w sierpniu ciężarna Zuzanna poślubiła Witeka. Victor (Wiktor) oświadczył się jej! Teraz czekamy na nasze pierwsze dziecko USG pokazało dziewczynkę!
Wiktor okazał się całkiem sprawnym mężem. Po ślubie przeszedł na wieczorne zmiany i pracował kurierem zawód poszukiwany i dobrze płatny. Zuzanna zdała egzaminy eksternistą za drugi semestr trzeciego roku, a rodzice pomogli finansowo.
Nasze życie stało się zwykłym, szczęśliwym życiem rodzinnym. W krótkim czasie urodziła się piękna Lenka.
Czas płynął, zbliżał się koniec studiów Zuzanny. Dziecko rosło i zaczęło chodzić. Nie zostawiliśmy jej w żłobku nie wiadomo, co tam się dzieje, a małe dziecko nie potrafi się bronić. Zatrudniliśmy nianię, bo babcie były jeszcze młode i pracowały. Dziadek nie miał zapotrzebowania na taką pracę zmiana pieluszek to nie królestwo.
Po dokładnym przeglądzie kandydatów wybraliśmy dwudziestoletnią Agnieszkę, studentkę zaoczną i pracującą jako niania. Miała dobre referencje, choć nie była urodziwą, co Zuzanna uważała za zaletę nie zamierzała wykopywać sobie grobu. Agnieszka żądała nieco niższego wynagrodzenia, więc wszystko się ułożyło.
Zuzanna wróciła na studia, a Agnieszka rozpoczęła pracę. Dziewczyna była sumienna i szybko znalazła wspólny język z Lenką, która chętnie podchodziła do niej na ręce. Gdyby poczuła się źle, dziecko zareagowałoby płaczem lub krzykiem, więc rodzice byli spokojni.
Podczas kąpieli zauważyłam u Lenki odparzenie nie w dzisiejszych czasach, gdy można szybko wymienić pieluszkę. Nie powiedziałam Agnieszce o odparzeniu, bo nie chciałam wywołać niepotrzebnego niepokoju. Różne kremy i maści były dostępne, więc sama sobie poradziłam.
Po kilku dniach pojawił się wyciek, musiałam wezwać pediatrę okazało się, że to alergiczny kontaktowy zapalenie skóry. Lenka była uczulona na niektóre pokarmy, o czym niania była poinformowana. Agnieszka zaprzeczała, że podaje dziecku coś nieodpowiedniego: Na Boga przysięgam, nie podawałam jej niczego! Ukończyłam kurs pielęgniarski, więc nie kradnę jedzenia!
Mój mąż wtrącił: Nie mów głupot! Zróbmy testy alergiczne i dowiemy się, co się dzieje, a Ty przestań się martwić.
Wtedy po raz pierwszy pomyślałam o kamerze wideo i zamontowałam ją wszędzie. Nie powiedziałam o tym Wiktorowi niespodzianka! I naprawdę była niespodzianką.
Okazało się, że Lenka była praktycznie zostawiona sama, bo po wyjeździe żony na studia zaczął się najciekawszy etap. Wiktor i Agnieszka zajmowali się w sypialni swoimi sprawami, a dziecko błąkało się po domu, który miał dwa pokoje poza sypialnią.
W domu, w nieobecność Zuzanny, po kanapach i fotelach leżały różne niezdrowe przekąski głównie chipsy, które uwielbiał Wiktor, a także Agnieszka. Mała Lenka jeżdżała po nich. Zanim Zuzanna wróciła, sprzątano wszystko.
Okazało się, że Agnieszka była pierwszą miłością Wiktora na pierwszym roku studiów dziewczyną, którą pożegnał Zuzanna. Kiedy zerwał z Agnieszką, ona zabrała mu dokumenty i zaczęła pracować jako niania.
Jak to się wszystko spleciło, pozostaje tajemnicą. Może to był przypadek, a może nie ich znajomi sugerowali ją mężowi. Nazywano ją Agnesi w żartach Wiktora.
Dlatego teraz rozumiem, dlaczego mój mąż pracuje z domu. Mieszkanie należało do rodziców Zuzanny, więc nie mogliśmy z nimi mieszkać.
Niania otrzymała miłe słowa z nutą wulgarności i wyliczenia, a mąż podobne słowa oraz spakowaną walizkę z rzeczami: Zuzanna nie zamierzała wybaczyć. Odeszli razem, a Witek nawet nie próbował przeprosić. Nie widział w swoim zachowaniu nic złego wszystko było boskim planem.
Czułam się bardzo źle, bo kolejne niepowodzenia waliły mnie w głowę. Wtedy przypomniałam sobie niezdarnego, ale wiernego Szymona to on miał mi teraz pomóc!
Oczywiście, nie mógł przyjechać: Nie dam rady, Zuzanno! usłyszałam zamiast zwykłego Rozumiem, jadę! Zuzanno? nie rozumiała Zuzanna, to było nowe.
Dlaczego? zapytała.
Jadę do żony na szpital porodowy, mam nowo narodzonego syna, więc przepraszam! odrzekł szybko Szymon. Nie mam czasu na gadanie!
Po tych słowach rozłączył się. Zwykle to ja odłączałam się pierwsza z Szymonem nie było ceremonii.
Syn? Jaki syn? Żona? Co? On przecież kochał Zuzannę! myślałam, zszokowana. Ale fakt był faktem: koledze Kowalczykowi przyszedł na świat potomek, a on nie miał już czasu dla mnie.
Czułam się zdradzona, jakby wszyscy mnie opuścili mąż, przyjaciel, wszyscy. Co miał zrobić dorosły mężczyzna, który miałby skakać przed mną aż do emerytury? Witek ostatnio mówił, że awansował i kieruje jakimś działem.
Zrozumiałam, że to koniec. Jeśli Lenka się zadławi, nie usłyszymy tego z zamkniętej sypialni. Gdyby to był Szymon, nigdy mnie nie zdradził




