Kiedy miałam siedemnaście lat, moja mama przekazała mi wiadomość, która totalnie mnie zaskoczyła spodziewała się kolejnego dziecka. Z początku byłam zszokowana i nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. „To ja powinnam teraz mieć dziecko! Ty masz już wnuki, o które powinnaś się troszczyć! Gdybym chciała rodzić, zrobiłabym to wcześniej! Przez ciebie będę pośmiewiskiem wśród znajomych! Stara wariatka!” krzyknęłam do mamy, a w jej oczach pojawiły się łzy. Przez całą ciążę byłam do niej pełna żalu, często wybuchałam płaczem. Nawet tata nie wytrzymał napiętej atmosfery i próbował załagodzić sytuację, ale ja uciekłam z domu.
Włóczyłam się wtedy bez celu po ulicach Warszawy, czując się zupełnie bezużyteczna. Wydawało mi się, że kiedy urodzi się to dziecko, wszyscy o mnie zapomną. Jednak w końcu tata wrócił z mamą i nowonarodzoną siostrą do domu. Gdy mama weszła do mieszkania z maleństwem na rękach, ogarnęły mnie ogromne emocje. Po policzkach popłynęły mi łzy, gdy mama pokazała mi moją małą siostrzyczkę. Wtem dotarło do mnie, jak bardzo pokochałam ten cud, który właśnie pojawił się w naszej rodzinie.
Dziś mam już trzydzieści siedem lat. Jestem mężatką, mieszkam z mężem i szesnastoletnim synem w trzypokojowym mieszkaniu na Mokotowie. Niedługo mój syn zostanie starszym bratem. Czuję w sercu strach i niepokój, czekając aż wróci po lekcjach do domu wiem, że będę musiała mu powiedzieć o ciąży. Boję się, że zareaguje tak jak ja kiedyś wobec mojej mamy. Jednak wszystkie moje obawy okazują się niepotrzebne.
„Będę miał siostrę albo brata? Super! Pomogę ci, mamo!”, wykrzyknął podekscytowany, obejmując mnie mocno. Ze wzruszenia popłakałam się, bo po tak długim napięciu poczułam ulgę, dumę z mądrego syna i wyrzuty sumienia za swoje dawne zachowanie wobec mamy. Siedząc w kuchni, płakałam, cicho szepcząc: „Mamusiu, przepraszam… Mamusiu, przepraszam…”. W pewnej chwili zauważyłam, że syn patrzy na mnie zdezorientowany. Z troską zapytałam: „Co się stało?”
Na szczęście, odparł z uśmiechem: „Wszystko w porządku, mamo. Chodźmy teraz coś zjeść, a potem pójdziemy do babci i cioci powiedzieć im tę wspaniałą nowinę…”.




