Myśl, co mówisz! To przecież twój brat! odezwał się ojczym, klepiąc mnie po karku. Nie było to bolesne, ale bardzo upokarzające. Mama kiwnęła głową z dezaprobatą: Ty też byłeś kiedyś małym chłopcem, potrzebowałeś opieki i miłości. Ty miałeś to wszystko. Kacperowi zrobiło się trochę wstyd, choć nie bardzo. Z czasem zrozumiał, że w tym mieszkaniu stał się dla dorosłych czymś w rodzaju mebla.
Do piątego roku życia Kacper żył względnie szczęśliwie, aż tata zniknął, a mama stała się smutna i czasem płakała. Nie odważył się zapytać, gdzie podział się ojciec, wiedział tylko, że rodzice się rozwiedli. Następne dwa lata Anna Kowalska, jego mama, pracowała na dwa etaty, zmęczona, rzadko się uśmiechała i wydawała się nieszczęśliwa. Chciał jej pomóc, lecz nie wiedział jak.
Najlepsza pomoc, jaką możesz dać, to zachowywać się dobrze radziła mu babcia, odwracając się i cicho dodając: Nie prowokuj ojca do wyjścia na zewnątrz. Kacper starał się słuchać babci i mamy, nie robił kaprysów, chodził do szkoły i pilnie się uczył. Kiedy mama nagle stała się wesoła, piękniejsza i młodsza, pomyślał, że to on ją przemienił. Pomyłka.
Anna rozkwitła, poznawszy Andrzeja Olka. Wkrótce pobrali się, a Andrzej zamieszkał w ich mieszkaniu. To jest wujek Andrzej, synu oznajmiła mama. Będzie twoim ojcem. Daj spokój, Aniu odrzucił nowy ojczym. Co ja mam być jego tatą? dodał z rezygnacją, choć w duchu nie miał nic przeciwko temu. Kacper jednak był temu przeciw. Nie podobał mu się ten pewny siebie typ, który rządził w mieszkaniu jak w własnym domu, wprowadzając własne porządki, a mama patrzyła na niego z błyskiem szczęścia i przytakując.
Komu to się podoba? Kacper próbował buntować, odmawiał posłuszeństwa Andrzejowi, ale widząc, jak mama się martwi, uciszył się. Babcia doradzała: Twoja matka przynajmniej przestanie się przemęczać przy dwóch pracach. Ten Andrzej nie jest złotem, ale jest pracowity i trzeźwy. Musiał się poddać i taktrojka zdawała się żyć w porządku, a wkrótce na świecie pojawił się Jurek wspólny syn mamy i ojczyma.
Kacper nie mógł uwierzyć, jak dorośli otaczają tę czerwoną, pomarszczoną, piskliwą istotę, przypominającą małego kota. Pewnego dnia zapytał, po co to wszystko, i dostał kolejny klaps od ojczyma: Myśl, co mówisz! To twój brat! Nie było to bolesne, ale upokarzające. Mama znowu pokręciła głową: Ty też byłeś małym chłopcem, potrzebowałeś opieki i miłości. Ty miałeś to wszystko. Kacperowi zrobiło się trochę wstyd, choć nie bardzo. Z czasem pojął, że jest w tym domu jak stary stołek przywieziony z poprzedniego mieszkania. Teraz wszyscy go omijają, a jeśli ktoś potknie się o niego, zauważają tylko na chwilę. Wyrzucić stołek byłoby szkoda jest solidny i ma wspomnienia.
Kacper miał bujną wyobraźnię. Samotny, czytał dużo i marzył o zostaniu psychologiem, ale szybko zmienił zdanie, bo nie miał czasu na czytanie. Musiał pomagać mamie w domowych obowiązkach, bo ojczym często znikał w pracy, a jej samotnie z Jurkiem było ciężko. W sekrecie liczył, że w takich warunkach mama zwróci na niego większą uwagę, lecz się mylił. Anna była pochłonięta opieką nad młodszym synem i mężem Kacper był jej dopiero w dziesiątej kolejności. Jedyną, która okazywała mu miłość, była babcia, ale ona zmarła, kiedy Kacprowi skończyło trzynaście lat. Wtedy naprawdę się zbuntował.
Nie przyjechałem tu, żeby sprzątać i opiekować się dziećmi! wykrzyknął kiedyś do rodziców. Zajmijcie się swoim Jurkiem! Matka zdziwiona: Co ty? To przecież twój brat, ma dopiero cztery lata, jak możesz Ojczym mruknął: Wychowaliśmy cię na własną rękę, nie zasługujesz na podziękowania. Ty w ogóle nie jesteś dla mnie kimś! Kacper nie mógł przestać. Mamo, powiedz mu! Synu, tak nie wolno. A gdzie mój prawdziwy tata? Dlaczego o nim nie mówisz?!
W szczytowym momencie rozmowy matka wylała łzy, a Kacpra przestano prosić o pomoc przy Jurku. O ojcu nie dowiedział się nic. Dopiero gdy już studiował w technikum elektrycznym, pojawił się jego prawdziwy ojciec wysoki, szczupły mężczyzna w zwykłym garniturze, o zmęczonych oczach. Podszedł do Kacpra, gdy wychodził z zajęć. Musimy porozmawiać powiedział, patrząc prosto w oczy. Kacper najpierw odpowiedział ostro, lecz coś go skłoniło, by się poddał. Mężczyzna pachniał perfumami, a w mieście było słonecznie i tętniło życiem.
Nazywam się Walerian Efrem, jestem twoim ojcem oznajmił bez zbędnych wstępów, gdy przyjaciele Kacpra odsunęli się trochę. Naprawdę? zapytał chłopak z niepokojem. Skąd się wzięłeś, tato? Walerian kontynuował spokojnie: Rozumiem twoją reakcję, ale nie jest to proste. Posłuchaj mnie, a potem zdecydujesz, co zrobisz. Kacper poczuł prawdziwą radość, choć starał się to ukryć. Usiedli w pobliskiej kawiarni i ojciec opowiedział wszystko: lata w więzieniu za napad, przedterminowy zwolnienie, mały biznes z przyjacielem. Chciałem od razu przyjść do ciebie, ale pomyślałem, że nie chcesz mieć kontaktu z prostym więźniem. Teraz mam pracę, zarabiam pieniądze i nie będziesz się wstydził mnie.
Oj, naprawdę nie wstydzę się ciebie! odparł Kacper. Dobrze, że wróciłeś. Nie mów nigdy nigdy westchnął Walerian. I nie obwiniaj matki. Rozmawiali długo i odtąd spotykali się regularnie, spędzając razem czas. Kacper czuł się, jakby miał skrzydła wreszcie miał bliską osobę, ojca, który go kocha i troszczy się o niego.
Mama zauważyła jego radosny wyraz twarzy i zapytała, co się stało. Kacper nie chciał jej zdradzać, ale w końcu wyznał: Mam teraz ojca! Dlatego wszystko jest w porządku! Matka krzyknęła: Ojca? Skąd się wziął? Przecież go wykluczyłam! Walerian odpowiedział: Za mną wszelkie decyzje, ale jestem już dorosły
Nie potrzebuję ojcaprzestępcy! On prawie człowieka zabił! krzyczała Anna. On jest normalny! Kocha mnie, a ja nie obchodzi mnie Jurek! Kacper krzyczał, że kocha go też i że nie chce, by mama zakazywała mu kontaktu. Kłócili się długo, a w domu wybuchła naturalna histeria. Ojczym wtrącił się na końcu, oskarżając o okrucieństwo, ale nie zbeształ pasierba, jakby liczył, że odejdzie i nie będzie mu przeszkadzał.
Kacper miałby odejść, ale ojciec wyjaśnił, że musi odzyskać prawa rodzicielskie. Nie chciał, by syn miał przeszłość z ojcemprzestępcą. Do pełnoletności Kacpra pozostało półtora roku. Zostawili wszystko tak, jak było. Mama i Kacper rzadko rozmawiali, ale nie wyrzucili go z domu. Po ukończeniu technikum Kacper wprowadził się do ojca. Nie cieszył się długo mając 19 lat, Walerian zmarł. Okazało się, że chorował od dawna, nie chciał go obarczać cierpieniem. W testamencie zostawił mu mieszkanie, kilka milionów złotych na koncie i część warsztatu samochodowego. Kacper opłakał go, ale wkrótce odnalazł spokój. Stał się zamożnym człowiekiem i miał własny interes.
Kilka lat później mama zadzwoniła z prośbą o spotkanie. Wiem, że jesteś teraz bogaty zaczęła podchodząc z uprzejmością. Nie jestem oligarchą, ale też nie żyję w nędzy. Kacper nie wiedział, po co to wszystko. U nas nie jest tak dobrze Andrzej stracił pracę i nie może jej znaleźć Jurek wkrótce pójdzie na studia, potrzebne będą korepetycje i pieniądze Kacper odpowiedział: To pieniądze mojego ojca, którego nienawidziłaś. On zrujnował ci życie. Czy dostanę jakąś rekompensatę? W końcu dodała: Wychowałem cię mimo wszystko. Teraz musisz pomóc bratu. Nie mów tak, synu Kocham cię i dalej. Mam dosyć. Jeśli mnie wołałaś, to żegnam.
Kacper wstał gwałtownie, nie zważając na łzy matki, i odszedł. Nie był jej nic winien. Niech radzą sobie sami ze swoimi problemami. Jego decyzja pozostała niezmieniona.




