Poznałem swoją żonę na uniwersytecie. Oboje mieliśmy wtedy po osiemnaście lat i byliśmy studentami. Od razu zwróciłem uwagę na przyszłą żonę wyróżniała się siłą, inteligencją, a przede wszystkim dobrocią. Na początku po prostu się przyjaźniliśmy, ale szybko zrozumiałem, że moje uczucia wobec niej są dużo głębsze niż zwykła przyjaźń. Po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Z wielką nostalgią wspominam tamten czas studia były najpiękniejszym okresem mojego życia.
Oświadczyłem się Weronice rok później, po czym wzięliśmy ślub. Nie mieliśmy wtedy dużo pieniędzy, więc uroczystość zorganizowaliśmy w kameralnym gronie najbliższej rodziny.
Na drugim roku studiów zacząłem pracować. Na początku mieszkaliśmy w akademiku, marzyliśmy wtedy o własnym mieszkaniu, ale byliśmy pewni, że prędzej czy później to się spełni. I tak właśnie się stało. Po śmierci mojej babci odziedziczyłem niewielki spadek, a Weronika zdołała trochę zaoszczędzić. Wystarczyło nam, by spłacić wkład własny i wziąć kredyt hipoteczny na dwupokojowe mieszkanie, bo myśleliśmy już, że za chwilę powiększymy rodzinę.
Przez dziesięć lat żyliśmy razem, jednak nie doczekaliśmy się dzieci. Kilka lat temu pojawiły się poważne problemy: w firmie, w której pracowałem jako główny księgowy, właściciel obarczył mnie winą za długi oraz nielegalną księgowość, gdy spółka znalazła się w tarapatach. Po procesie, zupełnie niesłusznie, zostałem skazany na cztery lata więzienia. Walczyliśmy, szukaliśmy dobrego adwokata, ale nie udało się niczego udowodnić. Dokumenty były przygotowane w taki sposób, że winą obarczono mnie, chociaż wykonywałem tylko polecenia szefa. To był bardzo trudny czas, ale Weronika wspierała mnie jak tylko mogła, choć rok później okazało się, że to ona będzie potrzebować wsparcia…
Pewnego dnia teściowa pojawiła się w naszym mieszkaniu i oświadczyła, że nie mogę już tam dłużej mieszkać. Obwiniała mnie o wszystko, co stało się z Jackiem, i twierdziła, że to dzięki jego pieniądzom zostało kupione mieszkanie, a ja nie mam do niego żadnych praw. Byłem w szoku i nie wiedziałem, co powiedzieć nie spodziewałem się takiej bezduszności ze strony teściowej.
Okazało się, że przed sprawą Jack przekazał matce pełnomocnictwo, a ona uzyskała wyciąg z konta, z którego wynikało, że wszystkie raty za mieszkanie spłacane były z jego konta. Teściowa twierdziła, że te dokumenty wystarczą, by sąd uznał, że ja nie miałem udziału w zakupie mieszkania. Jestem zagubiony i nie wiem, co powinienem teraz zrobić.




