Noworoczna niespodzianka dla teściowej

Noworoczna niespodzianka dla teściowej

Przy noworocznym stole u teściowej, Bronisławy Janowej, siedziałam, rozkoszując się jej słynną sałatką jarzynową i wyczekując północy. Wtem mój mąż, Wojciech, wyciągnął z kieszeni kopertę i z uśmiechem podał ją matce: „Mamo, bilety do Grecji, przecież tak marzyłaś o morzu! I bilety na pociąg do Wrocławia, żeby wygodnie dojechać na lotnisko”. Omal nie upuściłam widelca ze zdumienia. Grecja? Wrocław? Czy to mój Wojtek, który zwykle dawał jej kwiaty i czekoladki, postanowił wysłać ją na koniec świata? Siedziałam, mrugając, a w głowie kołatało: kiedy on to wszystko załatwił i dlaczego ja, jego żona, dowiaduję się ostatnia?

Z Wojtkiem jesteśmy małżeństwem pięć lat, a każdego Nowego Roku świętujemy u jego rodziców. Bronisława Janowa to kobieta pełna energii, całe życie przepracowała jako nauczycielka, a teraz na emeryturze zajmuje się ogródkiem i działalnością społeczną. Uwielbia opowiadać, jak w młodości marzyła o podróżach, ale nigdy nie wyjechała dalej niż nad Bałtyk. „Oj, żeby chociaż raz zobaczyć greckie świątynie!” – wzdychała, pokazując nam stare pocztówki. Zawsze myślałam, że to tylko takie westchnienia, jak „chcę polecieć w kosmos”. Ale Wojtek, jak się okazało, słuchał uważnie. A ja, głupia, nawet nie domyśliłam się, że szykuje taką niespodziankę.

Tego wieczoru stół uginał się od jedzenia: sałatka jarzynowa, galaretka, pieczona gęś, pierogi – Bronisława Janowa naprawdę się postarała. Siedzieliśmy całą rodziną, wznosiliśmy toasty, żartowaliśmy. Pomagałam teściowej w kuchni, kroiłam warzywa i wszystko szło jak zwykle. Aż nagle Wojtek wstaje, jakby chciał wznieść toast, ale zamiast tego wyjmuje tę kopertę. „Mamo – mówi – całe życie dla nas pracowałaś, teraz twoja kolej”. Teściowa otworzyła kopertę, przeczytała i oczy jej zabłysły. „Wojtku, naprawdę? Grecja? Przecież ja tylko marzyłam!” Omal nie popłakała się, ściskając go, a ja siedziałam jak rażona piorunem.

Szczerze, byłam w szoku. Nie żebym była przeciw – Bronisława Janowa zasługuje na taki prezent, to wspaniała kobieta. Ale dlaczego Wojtek nie pisnął mi ani słowa? Przecież razem planujemy wydatki, razem wybieramy prezenty! Ja dałam jej rękawiczki i krem, a on – bilety do Grecji! To jakbym przyniosła bukiet stokrotek, a on diamentowy naszyjnik. Uśmiechałam się, gratulowałam, ale w środku wszystko we mnie kipiało. Gdy zostaliśmy sami w kuchni, szepnęłam: „Wojtek, kiedy ty to ogarnąłeś? Czemu mi nie powiedziałeś?” Wzruszył tylko ramionami: „Ewa, chciałem zrobić mamie niespodziankę, ty byś zaczęła się sprzeczać, że drogo”. Sprzeczać? Może i wsparłabym, gdybym chociaż wiedziała!

Teściowa była w siódmym niebie. Od razu zaczęła planować: „Muszę kupić kapelusz, w Grecji słońce praży! I nową walizkę, stara już się rozlatuje”. Słuchałam, kiwałam głową, a w myślach warczałam: no cóż za konspirator z tego Wojtka! Nawet pociąg do Wrocławia załatwił, żeby teściowa nie musiała się męczyć z przesiadkami. To oczywiście urocze, ale czułam się jak obsunięta na drugi plan. Przecież też chciałabym być częścią takiego prezentu, dodać coś od siebie, poczuć tę radość. A tak tylko klaskałam jak widz.

W drodze do domu nie wytrzymałam i wybuchnęłam: „Wojtek, brawo, ale jestem twoją żoną, mogłam przecież wiedzieć. To nie tylko prezent, to cała wyprawa!” Popatrzył na mnie jak na niesforne dziecko i odparł: „Ewa, nie dąsaj się, chciałem, żeby mama się ucieszyła. Ty byś się wygadała”. Wygadała? Przecież potrafię trzymać język za zębami! Ale dyskusja byłaby bezcelowa – Wojtek już promieniał z dumy, a ja czułam się trochę oszukana. Nie przez pieniądze, ale przez to, że nie podzielił się ze mną tą radością.

Następnego dnia wyrzuciłam żale przyjaciółce. Roześmiała się: „Ewa, twój Wojtek to mistrz niespodzianek! Ciesz się, że teściowa zobaczy Grecję, a nie kolejne truskawki na działce!” Zaśmiałam się, ale wciąż było nieswojo. Przyjaciółka poradziła: „Powiedz mu, żeby następnym razem zrobił prezent i tobie”. Może i warto podsunąć pomysł, że i ja nie pogardziłabym urlopem? Ale potem pomyślałam: trudno, niech Bronis— niech poleci, ona na to zasłużyła, a ja pomówię z Wojtkiem, żeby następnym razem nie zaskakiwał mnie w ten sposób.

Oceń artykuł
TwojaCena
Noworoczna niespodzianka dla teściowej