Wróciłam do domu z pracy, poszłam do kuchni, aby wypakować torby na zakupy. Patrzę – na stole stoi duża miska z ciastem. Nie nasza miska. I ciasto też nie nasze. Synowa nie gotowała poprzedniego dnia, nie mogła też tego zrobić w ciągu dnia – pracuje.
Zawołałam wnuka, głowiąc się: czy to on sam zrobił ciasto?
– Co, babciu? – Alek przybiegł do kuchni.
– Skąd to?
– Poczęstowali mnie – chwalił się wnuk, wziął placek, odgryzł kawałek i pogłaskał się po brzuchu – Pyszne! Prawie jak twoje!
– A kto poczęstował?
Chłopiec opadł na stołek i zaczął opowiadać.
W drodze ze szkoły znalazł torebkę. Zajrzał do niej, były tam dokumenty. Aleks spojrzał na adres, zorientował się, że jest bardzo blisko i poszedł odnieść znalezisko.
Po znalezieniu odpowiedniego domu wskazanego w paszporcie zadzwonił do domofonu i poinformował o celu swojej wizyty. Na progu mieszkania spotkała go kobieta, patrząc na torebkę natychmiast zawołała:
– To męża! Ale gapa!
Aleksander odmówił nagrody pieniężnej. Wtedy kobieta podała mu tacę gorących, prosto z piekarnika, ciast. Chłopiec, rasowy zjadacz, chętnie przyjął dar.
Słodyczy wystarczyło całej rodzinie. Synowa przyszła, zdziwiona wypiekiem – kiedy to zdążyłam? Powiedziałem jej o Alku i natychmiast się uśmiechnęła!
Tylko mój syn nieufnie odniósł się wobec czynu pierworodnego, gdy z pracy wrócił:
– Nie rób tego więcej! Nie idź sam do nieznajomych. Powinieneś był zadzwonić do mnie, mamy lub babci, ostrzec! Następnym razem przynieś do domu, zwrócimy razem.
A moja synowa i ja nawet nie przypuszczałyśmy, że to może być niebezpieczne. Duma z zachowania ośmiolatka przykryła rozsądek: dobra robota, że sam rozpoznał adres i zwrócił, ale że sam tam poszedł – nie pomyślałyśmy.
Nikt nie skarcił malca, ale syn opowiadał mu przez cały wieczór o niebezpieczeństwach czyhających na dzieci na ulicach miasta.
Miska została zwrócona. Widać, że droga, choć plastikowa. Za ciasta podziękowaliśmy. Wnuka chwalono jeszcze długo. Miło było.
Oto taki wspaniały chłopiec urodził się synowi i synowej. Aż przyjemnie popatrzeć. Oni sami przyzwoici – nigdy nie wezmą nieswojego, zawsze postępują zgodnie z sumieniem, i Alka wychowali w ten sam sposób. Ja się nie wtrącam, moja rola jest mała – czasem rozpieścić, uradować, miłym słowem wspierać. A z wychowaniem – niech radzą sobie sami.
Napisane przez Ninę M.




