Wynajęłam mamie opiekunkę z urzędu gminy. To do czego doprowadziła! Odleżyny, siniaki i wygłodzenie

Ostatnio z moją mamą było już coraz słabiej. Stara, schorowana, już sama sobie nie poradzi. Więc pomyślałam, zrobię coś dobrego, wynajmę jej opiekunkę. Poszłam do urzędu gminy, bo oni mają tam różne projekty dla starszych osób i poprosiłam o pomoc. Polecili mi opiekunkę z doświadczeniem. Myślałam, że to będzie pomoc, ulga. Ale co z tego wyszło? Katastrofa!

 

Na początku opiekunka wydawała się w porządku. Miła, uprzejma, taka profesjonalna. Miała na oko pewnie z czterdzieści lat, dobrze była zbudowana, wiec byłam spokojna, że poradzi sobie z dźwiganiem mamy itp. Ale z czasem zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Mama zawsze była taka pogodna, a tu nagle smutna, przygaszona. Myślałam, że to przez chorobę, ale nie. To była ta opiekunka.

Zaczęło się od małych rzeczy. Zapomniane leki, niezjedzone obiady. Ale potem było gorzej. Mama zaczęła tracić na wadze, zrobiła się słaba, blada. Pytałam ją, co się dzieje, ale ona tylko wzruszała ramionami. Bała się tej kobiety, rozumiecie? Bała się mówić, co się dzieje.

A wstyd mi samej przed sobą, że ja, jej własna córka, nie zauważyłam tego wcześniej. Zaślepiona byłam pracą, własnym życiem. Dopiero kiedy mama trafiła do szpitala, wszystko wyszło na jaw. Opiekunka była oszustką, bo jak to inaczej nazwać? Nie dbała o mamę, zostawiała ją samą na godziny, krzyczała na nią, na ciele mamy były nawet odleżyny. A moja biedna mama cierpiała w milczeniu.

Teraz siedzę tu, przy jej łóżku w szpitalu, i nie mogę sobie tego wybaczyć. Że zaufałam złej osobie, że nie zauważyłam, co się dzieje. Mama jest teraz w złym stanie, lekarze mówią, że to przez zaniedbania. Moje serce pęka na myśl, że mogłam temu zapobiec.

Urzędnicy z gminy mówią, że to nie ich wina, że nie wiedzieli. Ale ktoś musi za to odpowiedzieć. Moja mama cierpiała przez czyjąś chciwość i okrucieństwo. I ja, która miałam ją chronić, zawiodłam. Opiekunka brała pieniądze, ale nic a nic nie wykonywała swoich obowiązków tak jak należy.

Obiecałam sobie, że zrobię wszystko, by sprawiedliwość została wymierzona. Że ta kobieta zapłaci za to, co zrobiła. Ale co z tego, jak w urzędzie gminy nie chcą mnie słuchać? Mówią, że na tę panią nie ma żadnych skarg, wszyscy są zadowoleni, a ona u nich pracuje już wiele lat i pewnie to jakieś nieporozumienie, bo mama jest stara, to i ma urojenia.

 

Przeczytaj także: Ucieszyliśmy się z urodzin teściowej, dopóki nie dowiedzieliśmy się, kogo zaprosiła. Tak się nie robi!

 

Moja mama, która zawsze była dla mnie opoką, teraz jest cieniem samej siebie. A ja… ja czuję się jak najgorsza córka na świecie.

To wszystko jest jak jakiś koszmar. Chciałam tylko pomóc mamie, a doprowadziłam do tego, że jej zdrowie się pogorszyło. Nie wiem, jak sobie z tym poradzę. Jak mogę teraz patrzeć sobie w oczy, wiedząc, co się stało? To jest coś, z czym będę musiała żyć do końca życia. I ta myśl nie daje mi spokoju. Już uzgodniłam z mężem, że jak mam wyjdzie ze szpitala, to weźmiemy ją do siebie. Nikt się nią nie zajmie lepiej niż własna córka. Już nigdy nie zaufam obcym ludziom.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wynajęłam mamie opiekunkę z urzędu gminy. To do czego doprowadziła! Odleżyny, siniaki i wygłodzenie