Bardzo chciałabym powiększyć rodzinę. Jednak teściowa kategorycznie sprzeciwia się tej decyzji. Powód? Jest tak niewiarygodny, że aż trudno w niego uwierzyć.
Patrzę sobie właśnie na nasze dwie cudowne córeczki, które bawią się w salonie i postanowiłam podzielić się swoją historią. Bardzo chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko. Tym razem marzę o synku. Choć wiecie co? W sumie nawet gdyby była to trzecia córeczka, byłabym szczęśliwa. Chcę po prostu kolejnego maleństwa, które wypełni nasz dom jeszcze większą miłością.
Ale moja teściowa… Ona ma zupełnie inne zdanie. Ostatnio, gdy przypadkiem poruszyłam ten temat przy obiedzie, reakcja była… no cóż, można powiedzieć, dramatyczna. Złapała się za głowę i zaczęła mówić jak najęta o tym, jak to z dziewczynkami są same zmartwienia. A jej jedyny argument, że nie wolno nam myśleć o kolejnym dziecku, to taki: że dwie córki już mamy, a trzecie dziecko też pewnie będzie dziewczynka, bo „takie mamy szczęście”. A potem zaczęła snuć jakieś historie o tym, jak to było w jej czasach, gdy wychowywała swoje dzieci. Słuchając jej, miałam wrażenie, że wróciłam do jakiejś dawnej epoki, przecież wtedy wszystko było inne.
Grzesiek, mój mąż, na początku podzielał moje marzenia o kolejnym dziecku. Mówił, że też chciałby spróbować postarać się o syna. Ale po tej rozmowie z mamą, jakby się wycofał. Teraz gdy tylko poruszam temat ciąży, zmienia temat albo mówi, że może kiedy indziej.
Nie wiem, co się stało. Czy to te słowa jego mamy tak wpłynęły na niego? Czy może to coś innego? Czasem czuję się, jakbyśmy żyli w dziwnej relacji z jego matką, jakby decyzje o naszym życiu podejmowała ona, a nie my sami. To przecież powinno być nasze wspólne marzenie, a teraz czuję się w tym wszystkim tak strasznie osamotniona.
Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby przekonać Grzegorza. Chcę, żeby zrozumiał, jak bardzo to dla mnie ważne. Że to nie jest kaprys, ale pragnienie serca, pragnienie, które chciałabym spełnić, póki jestem młoda. Ale każda próba rozmowy kończy się fiaskiem. On albo milczy, albo mówi, że „musimy to jeszcze przemyśleć”.
Nie chcę go naciskać, bo wiem, że to nic nie da. Ale też nie potrafię po prostu tak zostawić tej sprawy. To nie jest tylko moja decyzja, ale też jego. I chociaż rozumiem to, to jednak w sercu czuję się, jakby moje marzenia zostały odrzucone.
Przeczytaj także: Moje dwie córki tak zniszczyły mi mieszkanie… Zostawiły mnie na lodzie i kazały wziąć ekipę do sprzątania
A teściowa? Ona nadal przy każdej okazji podkreśla, jak bardzo to zły pomysł. Że już mamy dwie córeczki, że to wystarczy, że powinniśmy być zadowoleni z tego, co mamy.
Zastanawiam się, co dalej. Jak mogę przekonać Grzegorza? Jak sprawić, by zrozumiał, jak ważne jest to dla mnie? Przecież dzieci to samo szczęście, a nas stać na posiadanie jeszcze jednego.

