Mój egoistyczny mąż spędza godzinę pod prysznicem. Przecież powinien pomagać przy dzieciach!

Mój mąż pracuje jako robotnik budowlany, do domu wraca zwykle późno, bo po godz. 19. Jestem mu wdzięczna, że wkłada tyle zdrowia i wysiłku, by nas utrzymać. Ale to, co mnie frustruje, to fakt, że gdy tylko wraca do domu, pierwsze, co robi, to biegnie do łazienki i spędza tam ponad godzinę!

Nie chodzi o to, żeby nie mógł wziąć prysznica po ciężkim dniu pracy – rozumiem, że potrzebuje chwili relaksu. Ale czy to musi trwać tak długo?

Przy dzieciach nawet ja nie mam tyle czasu na siebie. Czasem nawet nie myję włosów przez tydzień, bo po prostu nie ma kiedy. Kto ma dzieci, ten pewnie mnie rozumie.

Podczas gdy on spędza godziny na „upiększaniu siebie”, ja jestem sama z trójką małych dzieci. Od świtu do nocy haruję i nawet nie mam chwili wytchnienia. Dla mnie każdy dzień to maraton. Rano wstaję wcześnie, żeby zająć się dziećmi, przygotować śniadanie, ogarnąć dom.

A potem czeka mnie cała reszta dnia — nauka, zabawy, pielęgnacja. To wszystko jest czasochłonne i wymaga ogromnego wysiłku.

Postawiłam sprawę jasno — ma poczekać, aż dzieci pójdą spać, zanim zacznie swoją wieczną kąpiel. Czy tak nie byłoby uczciwie?! Chcę tylko trochę pomocy. Chcę móc zjeść kolację, nie martwiąc się o to, że dzieci biegają mi przy stole. Każdy wieczór to walka – dzieci płaczą, są niespokojne, mają fazy napadu złości. To jest dla mnie trudne, naprawdę momentami beznadziejne.

 

Przeczytaj także: Jedyna córka tak mnie urządziła… Cały mój majątek postanowiłam oddać naszemu proboszczowi

 

Zresztą, jako ojciec powinien chyba zaangażować się w ich wychowanie? Ostatnio córka wpadła w histerię, bo nie chciałam oddać jej zabawki. Wiecie, co powiedział mój mąż? Otóż według niego powinnam zmienić metody wychowawcze.

A czy dzieci nie mają ojca? Mam sama martwić się o to, co z nich wyrośnie?!

Teściowej ani mojej matki nie poproszę o pomoc. Obie zaraz po narodzinach jasno powiedziały, że one już co ich odchowały, a wnuki odwiedzać będą od święta. Miałam do nich żal, ale teraz już to nie ma żadnego znaczenia. Po prostu zapomniałam i wybaczyłam.

Ale sami mi powiedzcie, czy to nie jest dziecinne biegać do łazienki od razu po powrocie i spędzać tam godzinę co najmniej? Przecież on doskonale wie, że ma rodzinę. Mówi mi, że się niepotrzebnie czepiam, bo najwidoczniej mam za mało obowiązków. Za mało obowiązków? Uwierzycie?!

Mam już serdecznie dość. Przecież ja nie chcę rewolucji, nie chcę, żeby rezygnował ze swojego czasu dla siebie, ale jak ma się dzieci, to coś kosztem czegoś. Czy nie tak jest?

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój egoistyczny mąż spędza godzinę pod prysznicem. Przecież powinien pomagać przy dzieciach!