W mojej rodzinnej wsi bywałam rzadko. Zamieszkałam w mieście i starałam się unikać wspomnień o przeszłości. Postanowiłam zostawić za sobą bolesne chwile, nie myśleć o tym, co było. Kiedy moja najlepsza przyjaciółka, Kasia, zaprosiła mnie na ślub, wiedziałam, że nie mogę odmówić. Byłam pewną siebie kobietą z sukcesami zawodowymi, ale moje życie uczuciowe stało w miejscu. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nikogo nie pokocham. Kiedyś miałam pierwszą miłość, Piotra, który był ode mnie starszy o sześć lat. Był uwielbiany przez wszystkie dziewczyny, ale wybrał właśnie mnie. Mama ostrzegała mnie przed nim, ale kochałam go. Po pół roku postanowiliśmy wziąć ślub.
Wszystko było już przygotowane: sukienka, sala weselna, goście. Ale wtedy dowiedziałam się, że siostra mojej przyjaciółki jest w ciąży… Właśnie z moim Piotrem. Byłam w szoku. Kiedy przyszła do mnie i powiedziała prawdę, nie miałam pojęcia, co zrobić. Stałam nieruchomo chyba z pół godziny, nic do mnie nie docierało. Piotr mówił jedynie: „Przykro mi, tak wyszło…”. Serce mi pękało. Mama doradziła mi wyjazd ze wsi, obiecując, że poradzi sobie z sytuacją i uciszy wszystkie plotki. Wyjechałam do miasta, gdzie rodzina zapewniła mi schronienie i znalazła pracę. Minęło dziesięć lat. Unikałam bliskich relacji przez to, co się stało. Choć miałam kontakt z Kasią, była mi bardzo bliska, a przecież nie odpowiadała za ciążę swojej siostry.
Gdy dowiedziałam się, że Piotr również został zaproszony na ślub Kasi, żałowałam, że postanowiłam przyjechać. Jednak po spotkaniu z nim zdałam sobie sprawę, że wciąż go kocham. Pamiętam, że zaraz moi moim wyjeździe prawda wyszła na jaw i okazało się, że dziecko nie było Piotra. Choć mieli romans, tego nic nie wymaże. Kiedy podszedł do mnie podczas wesela, próbując przeprosić, wiedziałam, że już dawno mu wybaczyłam. Szybko odjechałam, nie byłam nawet do północy. Minęło tyle lat, a ja nadal żywię do niego uczucia. Jestem przerażona. Myślałam, że całkowicie zamknęłam serce na miłość, a nie pomyślałam, że w nim może tkwić ta z przeszłości.




