Zakochałem się w dziewczynie, która spędziła całe życie na prowincji. To jedna z przyczyn, dla których moja mama nie przepadała za moją ukochaną. Od lat byłem sam, dla trzydziestolatka nie jest już łatwo znaleźć uczciwą i porządną partnerkę. Na szczęście poznałem Kasię, pisaliśmy ze sobą długo przez Internet. Kiedy przedstawiłem ją matce, ich relacje od samego początku nie układały się najlepiej. Matka ma mnie jedynego, długo starała się o dziecko, w ciążę zaszła tak naprawdę w ostatnim momencie, dlatego jestem jej oczkiem w głowie. Choć obie były dla siebie wzajemnie szorstkie, postanowiliśmy wziąć ślub. Mama nie przeciwstawiała się temu, ale często powtarzała, że z tak lekkomyślną dziewczyną długo nie wytrzymam.
Po ślubie Kasia czasem wychodziła z przyjaciółmi do klubu, nawet jeśli mnie tam nie było. Matkę to bardzo irytowało. Zawsze znajdowała coś do narzekania: że Kasia nie umyła naczyń, nie przetarła kurzu. Kasia, choć unikała konfliktów z moją matką, często narzekała mi na nią, mówiąc, że powinna się leczyć. Starałem się nie stawać po żadnej stron – jakbym mógł wybrać pomiędzy kobietą mojego życia, a kobietą, która mnie sprowadziła na świat i wychowała?
Pewnego wieczoru, gdy matka wybrała się do swojej przyjaciółki, Kasia poruszyła temat mojej mamy. Znowu zaczęła skarżyć się, że matka ciągle szuka na nią pretekstów, że to starość i zawiść. Oczywiście próbowałem ją pocieszyć, mówiąc, jak bardzo ją kocham, że wziąłem ślub z nią, a nie z moją matką. Jednak Kasia kontynuowała:
– Ostatnio trafiłam w internecie na świetne miejsce, które byłoby idealne dla Twojej mamy. Tam dobrze by się nią zajęli, a my moglibyśmy ją odwiedzać.
Byłem w szoku.
– Czy Ty oszalałaś? To moja matka, nigdzie jej nie wyślę.
Po tej rozmowie przez tydzień nie rozmawialiśmy, atmosfera była napięta. Ostatnio jednak coraz bardziej nad tym myślę. Może moja żona ma rację. Życie przed nami, chcemy spędzić je w miłości i szczęściu, a nie słuchać narzekań starej kobiety.




