Moi przyjaciele postanowili świętować swoją rocznicę w lesie. Miałam dobry powód, by nie iść, a oni nazwali mnie egoistką

Mam przyjaciół, Martę i Pawła, na których ślubie byłam świadkiem. Już w młodości obydwoje byli zapalonymi miłośnikami wędrówek i aktywnego wypoczynku. Zamarzyło im się oryginalne wesele na łonie natury. Dzięki Bogu, rodzice nie pozwolili. Bez mojego ortopedycznego materaca nie wyobrażałam sobie spania w jakimś namiocie albo górskiej chacie. Wesele z poprawinami trwało dwa dni, ja jednak wróciłam po pierwszym dniu. Wszyscy zrozumieli mój wybór, ale teraz historia się powtórzyła. Marta i Paweł postanowili świętować swoją rocznicę ślubu w lesie – ognisko, namioty, jedzenie i picie w konserwach.

Z powodu kilku poważnych powodów nie mogłam wziąć udziału w tej imprezie, a teraz Marta i Paweł unikają kontaktu ze mną.

– Jak można być świadkiem i przyjacielem i nie przyjść na rocznicę ślubu? – mówili po rodzinie i znajomych.

A problem jest taki, że wtedy byłam w czwartym miesiącu ciąży.

Marta wiedziała o moim stanie. Na szczęście nie miałam nudności, ale mimo to nie chciałam ryzykować wyjazdu do lasu, skąd w razie potrzeby trudno byłoby wezwać karetkę. Marta próbowała mnie przekonać:

To nie tak daleko, będziemy mieli samochody. Proszę, jedź z nami.

Poza tym nie miałam odpowiedniego sprzętu, a nie stać mnie na kupowanie chociażby namiotu na jedną noc. Marta powiedziała:

– Możesz wynająć.

No tak, pewnie, przecież drukuję pieniądze. Czy naprawdę warto wydawać na to oszczędności, kiedy na horyzoncie widnieją wózek i łóżeczko dla dziecka?

– Nie urodzisz jutro, zdążysz jeszcze – zapewniała mnie.

W końcu musiałam podjąć decyzję. Czy naprawdę powinnam wydawać pieniądze i ryzykować w lesie dla przyjaciół, którzy nie zwracają uwagi na moje trudności? Postanowiłam nie jechać. Myślałam, że wrócą, spotkamy się, wręczę im przygotowany prezent i będzie wszystko w porządku. Ale skończyło się na tym, że unikają mnie. Kiedy Marta odebrała mój telefon, powiedziała, że jest bardzo rozczarowana moją decyzją, bo liczyli na mnie. Nie rozumiałam problemu. Powiedziałam jej, że nie pojadę, więc nie powinni na mnie liczyć. Wątpię, że moja nieobecność zmieniła coś podczas ich imprezy. Marta nazwała mnie egoistką, ale uważam, że w tej sytuacji egoistką nie jestem ja.

Oceń artykuł
TwojaCena
Moi przyjaciele postanowili świętować swoją rocznicę w lesie. Miałam dobry powód, by nie iść, a oni nazwali mnie egoistką