Nasz tata odszedł z tego świata bardzo wcześnie z powodu nieuleczalnej choroby. Ja i mój brat, Krzysztof, byliśmy jeszcze w szkole, kiedy mama została wdową. Pamiętam, jak ciężko jej było. Każdego wieczoru płakała, nie mogła sobie poradzić ze stratą. Wówczas naszą opiekunką była babcia. Czas mijał, a mama powoli zaczynała wracać do życia. Mówiła później, że znalazła w sobie siły tylko dla nas. Zaczęła pracować, dbać o dom, o nas i siebie. Mama zawsze była piękna i upływ lat jej w niczym nie przeszkodził. Zachowywała młodość, dbała o siebie, uprawiała sport i zwracała uwagę na zdrowe jedzenie.
Gdy dorosłam wraz z Krzysztofem, każdy z nas poszedł swoją drogą. Mama nie była temu przeciwna. Po tylu latach spędzonych na byciu żoną i matką wreszcie zaczęła skupiać się na sobie i swoim życiu, o którym nie mówiła nam zbyt wiele. Pewnego dnia oznajmiła, że wychodzi za mąż. Byliśmy zaskoczeni, ale oczywiście cieszyliśmy się z nią. Przyszedł wieczór, kiedy mieliśmy poznać jej wybranka.
Szczerze mówiąc, jest dla mnie rozczarowaniem. Niski, pulchny, łysiejący mężczyzna, który pracował w banku, ale nie na jakimś ważnym stanowisku. Jego żarty są niesmaczne, a śmiech przypomina chrumkanie. W pewnym momencie zauważyłem, jak podnosi głos na mamę czy bezpodstawnie krytykuje jej wygląd. To mnie zdenerwowało i postanowiłam mu to powiedzieć wprost. Kiedy zdarzyło się to ponownie, Krzysztof nie wytrzymał. Sytuacja prawie przerodziła się w bójkę.
Nasz tata, którego już nie ma wśród nas, był idealnym człowiekiem. Zawsze kulturalny, wyważony, nigdy by nawet nie skrzywdził muchy. Dlatego tak trudno jest nam zaakceptować nowego wybranka mamy.
Nie mogę zrozumieć jej postępowania. Nie tylko broni swojego partnera, ale i toleruje jego zachowanie. Moja mama jest taką piękną i dobrą kobietą, dlaczego chce spędzić życie z takim człowiekiem? Jak z nią rozmawiać i przemówić jej do rozsądku?




