Po zaręczynach teściowa ogłosiła, że nie będzie na weselu. Wszystko przez to, że jestem ze wsi

Spotykaliśmy się z Pawłem długo, prawie cztery lata. W końcu zdecydowaliśmy się na ślub. Matka narzeczonego od początku mnie nie polubiła. Myślę, że to dlatego, że pochodzę z wsi. Pochodzę z Podkarpacia, ale nasza wieś była tuż obok miasta. A w dodatku, mieszkałam w dwupiętrowym domu. Mój ojciec pracował, a nasza rodzina była zamożna. Ale teściowa i tak mnie nie akceptowała.

Kiedy Paweł powiedział matce, że chce się ze mną ożenić, ogłosiła, że nie będzie na weselu. Matka próbowała na wszelkie sposoby odwodzić syna. Po co mu wiejska dziewczyna. Później spotka dobrą, miejską. Niech jeszcze raz dobrze to przemyśli. Paweł próbował wytłumaczyć matce, że jest inaczej, że bardzo mnie kocha i że jestem mądrą i wykształconą osobą. Ślub odbył się u mnie na wsi – w rodzinnym kościele. Było wielu gości, ale głównie z mojej strony.

Na weselu bawiliśmy się dobrze, chociaż mój tata śmiał się z przyszłej teściowej. Tata zaproponował, że kupi nam dom na wsi, ale Paweł grzecznie odmówił. Chciał sam wszystko osiągnąć. Teraz mamy dziesięcioletniego syna. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Dziadkowie kochają swojego wnuczka. On także ich uwielbia, a miejskiej babci nigdy nie widział i nie zna. Ja także nie chcę utrzymywać z nią kontaktów. Kontaktuje się z nią tylko mąż. Odwiedza ją na święta i w urodziny. A teściowa nadal opowiada wszystkim znajomym, że rzuciłam urok na jej syna, a on biedny nie potrafił się opędzić. Mąż ma tego już dość, więc po prostu ją ignoruje. Myślę, że teściowa ma problemy psychiczne. Zdrowi ludzie tak się nie zachowują.

Oceń artykuł
TwojaCena
Po zaręczynach teściowa ogłosiła, że nie będzie na weselu. Wszystko przez to, że jestem ze wsi