Ojciec mojego męża zmarł wcześnie, więc mąż był jedynym stabilnym źródłem dochodów w ich rodzinie. Jego matka pracowała dorywczo i nie zamierzała tego zmieniać. Starsza siostra była zamężna i miała już dziecko. Młodsza siostra natomiast studiowała na uniwersytecie. Gdy mąż oświadczył mi się, od razu zdecydowaliśmy, że będziemy mieszkać oddzielnie od rodziców. Na kredyt hipoteczny jeszcze nie decydowaliśmy się, potrzebowaliśmy zaoszczędzić na wkład własny, więc znaleźliśmy sobie przytulne mieszkanie do wynajęcia. Pomyślnie się przeprowadziliśmy i myślałam, że teraz zaczniemy bezproblemowe życie; jak bardzo się myliłam.
Rodzina męża zaczęła domagać się od niego dalej wsparcia finansowego. W momencie, kiedy zaczęliśmy mieszkać razem, starsza siostra rozwiodła się z mężem i wróciła do mieszkania z matką. Były mąż płacił alimenty, a ona sama nie pracowała. Młodsza siostra już skończyła uniwersytet i mogła podjąć pracę w swoim zawodzie, ale nie spieszyło jej się zbytnio. Oczywiście, łatwiej było prosić o pieniądze swojego brata. Mój mąż rozumiał, że teraz buduje swoją nową rodzinę, potrzebne są pieniądze zarówno na wynajem, jak i na oszczędności. Dlatego powiedział im, że teraz muszą sami zadbać o swoje życie.
Siostry zaczęły protestować, a potem wymyśliły sprytny sposób. Zaczęły pożyczać od mojego męża, a potem wygodnie zapominały o oddawaniu. Wtedy zaczęłam domagać się pieniędzy od nich, ale one stały się bezczelne i mówiły do mnie tak:
– Mamy dziecko w domu. Uważaj, bo to temu niewinnemu dzieciątku zabierasz pieniądze.
– Ale za Twoje dziecko były mąż płaci alimenty.
– Przestań liczyć cudze pieniądze, nikt Cię nie prosił!
Doskonale widziałam, na co wydają pieniądze siostry mojego męża. To nowa kurtka puchowa dla jednej, to skórzane buty dla drugiej. To dziecko zabrali do parku wodnego, a tam ceny są astronomiczne. Jest mi smutno, bo zaczęłam myśleć o swoim dziecku, ale na pewno nie będzie wystarczało pieniędzy, jeśli mąż będzie nadal wydawał je na obie rodziny.





