Źle się poczułam, moja znajoma zasugerowała, abym przyłożyła liść kapusty. Nie posłuchałam jej, poszłam do renomowanej przychodni i byłam zszokowana

Było upalne lato. W pracy zaplanowano spotkanie w okolicznym mieście. Szefostwa nie obchodziło, że trzeba tam było dojechać pociągiem podczas tego upału. Nie mogłam odwołać ani odmówić. Na szczęście, jeden mój znajomy przypadkowo wspomniał, że również tam jedzie. Zaproponował mi podwózkę i oczywiście się zgodziłam. Ustaliłam miejsce i czas, a potem pojechałam z nim. Mimo, że były to poranne godziny, upał był nieznośny. Początkowo jechaliśmy z otwartymi oknami, a potem znajomy włączył klimatyzację. Dojechaliśmy, ja poszłam załatwić swoje sprawy, które zakończyły się sukcesem, ale do wieczora poczułam, że zaczyna coś się dziać. Zaczęły się bóle z tej strony, gdzie dmuchała klimatyzacja. Był wieczór, przychodnie były zamknięte. Nie miałam innego wyjścia, jak tylko cierpieć. Ale było mi coraz gorzej. Co robić?

Przypomniałam sobie, że mam znajomą, jest pielęgniarką, postanowiłam do niej zadzwonić.

– Wiesz, nie stawiam diagnozy przez telefon, ale rozumiem, o czym mówisz. Nie martw się, wiem, że to jest nieprzyjemne, ale to naprawimy. Możesz przyłożyć liść kapusty.

– Liść kapusty?
Powiem szczerze, nie zdecydowałam się na samoleczenie, postanowiłam jeszcze trochę poczekać. Przez całą noc nie spałam, a rano musiałam iść do pracy. Tam ze współczuciem kiwali głowami, ale nie zamierzali pomóc, trzeba było pracować. Do wieczora poczułam się gorzej. Nie mogłam już dłużej znosić bólu, umówiłam się na konsultację u lekarza prywatnego w dużej przychodni. Na recepcji zażądano ode ponad dwustu złotych. W milczeniu wyjęłam kartę i zapłaciłam, nie było wyjścia.

– Dla pewności trzeba będzie zrobić dodatkowe badania. Oczywiście płatne.

Zrobiłam wszystko i wróciłam z wynikami do lekarza, który zażyczył sobie jeszcze jednego badania, oczywiście dodatkowo płatnego.

Chwileczkę – oburzyłam się. – Przyszłam w złym stanie. Wiem, co mi dolega i powiedziałam o tym. Nie potrzebuję badań, zwłaszcza że nie mam teraz tyle pieniędzy. Proszę dać mi jakieś tabletki albo posmarować maścią, coś czym to wyleczę…

– Proszę Pani, zapłaciła Pani za samą konsultację, za wypisanie recepty jest dodatkowa opłata.

Nie zaczęłam dyskutować, wyszłam z gabinetu i skierowałam się do windy.

Jeszcze raz zadzwoniłam do znajomej pielęgniarki.

Proszę powiedz mi, co mam robić, co kupić, by mi pomogło. Znasz się na tym, pracujesz w szpitalu, widzisz co lekarze przepisują.

– Mówiłam Ci już, przyłóż liść kapusty i często go zmieniaj.

I wiecie, moja znajoma miała rację. Kupiłam kapustę za kilka złotych w sklepie spożywczym, a następnego ranka czułam się o wiele lepiej. Nie rozumiem, dlaczego zamiast pomóc ludziom, wszyscy chcą od nich wziąć jak najwięcej pieniędzy…

Oceń artykuł
TwojaCena
Źle się poczułam, moja znajoma zasugerowała, abym przyłożyła liść kapusty. Nie posłuchałam jej, poszłam do renomowanej przychodni i byłam zszokowana