To przez te młode dziewczyny, które na mnie wskoczyły, kiedy autobus gwałtownie zahamował. Wracałam do domu, zamyślona nad swoim życiem. Mój mąż, Jan, kiedyś był najprzystojniejszym chłopakiem w mieście. Teraz? Nie jest w stanie utrzymać się długo w jednej pracy. Nie jest w stanie pracować też w ogrodzie, woli spędzać czas przed telewizorem… A nasza córka? Cóż, jest jak jej ojciec. Jest pielęgniarką, ale narzeka na swoją pracę. Jej mąż też ma problemy z pracą…
W kuchni mam pełno pięknych naczyń, które wykorzystuję tylko na duże święta. Zwykle używam starych naczyń z szafki. Zdałam sobie sprawę, że całe swoje życie poświęciłam domowi, mężowi, córce, a teraz także zięciowi?! A co ze mną? Dzień wcześniej wszyscy już spali, a ja siedziałam w kuchni z filiżanką zimnej herbaty.
– Źle żyję. Muszę to zmienić! – postanowiłam, wypiłam herbatę i poszłam spać. Rano wyrzuciłam do śmieci stare naczynia.
– Będziesz jadł z nowych – powiedziałam zaskoczonemu mężowi.
Wzruszył ramionami „jak mówisz”, a potem dodał:
– Trzeba obciąć kapustę do kiszenia. Jedziesz na działkę?
– Trzeba? Jedź. I zabierz zięcia – odpowiedziałam mu.
Wyszłam na zewnątrz. Szłam ulicą, zastanawiając się, od czego zacząć porządkowanie swojego życia: od ubrania czy od fryzjera? Postanowiłam zacząć od fryzjera.
– Jakie piękne włosy, dlaczego je Pani tak zaniedbała? – zapytała fryzjerka. – Co zrobimy?
– Wszystko co będzie konieczne.
Po godzinie otworzyłam oczy. W lustrze patrzyła na mnie zupełnie inna, atrakcyjna kobieta.
– Podoba się? – zapytała fryzjerka.
– Bardzo! Jest Pani wspaniała. Dziękuję…
Potem odnowiłam garderobę, a Jan przyglądał mi się z podejrzliwością. Mój zięć też zastanawiał się, dlaczego nagle zmieniłam swój wygląd. Córka liczyła pieniądze, a ja nie zamierzam wyjaśniać nikomu swoich decyzji.




