Wczoraj w supermarkecie z mamą robiłyśmy zakupy na urodziny taty. Planował zaprosić wielu swoich przyjaciół. Przeglądałyśmy produkty, dyskutując o sprawach codziennych. Nagle spojrzenie mamy przyciągnęła półka z cukierkami. Wydało mi się to dziwne.
– Mamo, co się dzieje? – spytałam.
Wzięła z półki paczkę cukierków i zaczęła ją oglądać. Później patrzyła smutno na nasz wózek pełen różnego rodzaju zakupów.
– Opowiem Ci o tym później – odpowiedziała i wrzuciła paczkę cukierków do wózka.
Całą drogę do domu zastanawiałam się, o co chodziło. Po powrocie przyniosłyśmy ciężkie torby do kuchni.
– Wiesz, Kasia, kiedy byłam mała, żyliśmy w ubóstwie. Czasy były takie, że praca była niemal niemożliwa. Czasem jedliśmy tylko makaron z moją siostrą przez tygodnie i cieszyłyśmy się tym. Rodzice pracowali ponad siły, aby zapewnić nam godne dzieciństwo, ale było ciężko. Mimo wszystko byliśmy prawdziwie szczęśliwi. Z siostrą bawiłyśmy się z chłopcami z naszego podwórka, wymyślając różne gry. Na każde święta mama i tata kupowali nam paczkę tych cukierków jako prezent. Śliwki w czekoladzie. To była dla nas prawdziwa uczta. Pamiętam, jak jadłyśmy jednego na dzień, aby rozciągnąć przyjemność na jak najdłuższy czas. Teraz mamy społeczeństwo konsumpcyjne, można dostać wszystko, czego się chce. I ludzie nie cieszą się już z niczego. Nawet najnowszy telefon jest postrzegany jako coś zwykłego i naturalnego.
Teraz zastanawiam się nad słowami mamy. Czy naprawdę przestaliśmy cenić rzeczy? Czy kiedyś Wy także docenialiście bardziej niż teraz?




