Przed ślubem byłem przekonany, że zarabiam przyzwoite pieniądze. Okazało się, że nie jest to prawda. Niemniej jednak, dopóki nie mieliśmy dziecka, wszystko było w porządku. Nie żyliśmy na wysokim poziomie, ale również nie byliśmy w biedzie. Ponadto, Katarzyna również pracowała i mieliśmy wystarczająco dużo środków do życia. Jednak po narodzinach dziecka, nasza sytuacja finansowa pogorszyła się.
Moja żona codziennie zwracała mi uwagę: „Czy nie jesteś mężczyzną? Kto ma troszczyć się o twoją rodzinę? Twoje zarobki ledwo wystarczają na opłaty i jedzenie. Inni jeżdżą za granicę, kupują samochody i domy letniskowe, a my co, jesteśmy gorsi?” Nie jestem programistą, nie mogę uczciwie zarabiać milionów. Żona nalega, abym znalazł dodatkową pracę. Ale jaką? Pracować jako magazynier i zniszczyć swoje zdrowie?
Wczoraj powiedziała mi, że skończyły się pieluchy dla naszego dziecka. Specjalnie ich nie kupowałem. Może wtedy zacznie uczyć naszego syna korzystania z nocnika. Chłopiec ma już prawie dwa lata, a przecież w niektórych koczowniczych plemionach afrykańskich dzieci zaczynają korzystać z nocnika już w wieku sześciu miesięcy. Wszystko dlatego, że jeśli nie nauczą ich tego, dzieci będą załatwiały się na plecy swoich matek. Są zdeterminowane, aby ich dzieci zaczęły korzystać z nocnika, więc uczą je tego. A moja żona potrafi tylko domagać się ode mnie pieniędzy.
Byłoby w porządku, gdyby tylko narzekała na mnie, ale ona skarży się wszystkim, których spotka, jak nieszczęśliwa jest i jak mało zaradnego ma z męża.
Powiedziała o tym jednej ze swoich starych znajomych, która zatroskana o naszą sytuację znalazła dla mnie dobrze płatną pracę. Cztery dni pracy, dwa dni odpoczynku. I zarabiają tam krocie. Zainteresowałem się tą ofertą, ale okazało się, że te cztery dni, które pracują, spędzają w barakach, jedzą byle co i pracują jak niewolnicy. Nie zamierzam niszczyć swojego zdrowia. Możecie myśleć, że jestem mięczakiem, który zbytnio dba o swoje zdrowie. Tak, dbam o nie.
W końcu rodzina jest zależna ode mnie, co stanie się, gdy zachoruję? Każdy zna swoje granice. I ja również znam swoje. Poza tym, moja obecna praca i mój zespół bardzo mi się podobają. Dlatego nie zamierzam niczego zmieniać.




