Jakie życie jest krótkie. Wydawało się, że jeszcze wczoraj byłam młoda i piękna, a teraz nadszedł już czas na emeryturę. Było mi niezwykle trudno zaakceptować fakt, że nie muszę już chodzić do pracy. Kiedy to do mnie dotarło, natychmiast zaczęłam myśleć, że moje życie zaraz się skończy. Że jestem już stara, nikomu niepotrzebna, niezdolna do niczego i że zostanę teraz sama. Pocieszała mnie tylko myśl, że mam dzieci i wnuki. Syn mieszka w innym mieście, ale córka -na szczęście bardzo blisko. Zaczęłam często do nich przychodzić, wymyślałam preteksty: kupiłam prezenty dla dzieci, upiekłam ciastka…
Ale wkrótce córka zasugerowała, że jej mąż zauważył moje częste wizyty i nie jest z nich zbyt zadowolony. No cóż, pomyślałam, powstrzymam się na jakiś czas, a potem znowu zacznę odwiedzać. Wkrótce miał być urodziny wnuka. Przygotowałam prezent i czekałam na zaproszenie, ale mnie nie zaproszono. Pomyślałam, że może nie obchodzą w tym roku, bo mają dużo na głowie. Zadzwoniłam, żeby złożyć życzenia wnukowi, ale nawet wtedy nie dostałam zaproszenia choćby na kawałek ciasta. Było mi oczywiście smutno, ale nie straciłam nadziei. Zaczęłam czekać na urodziny drugiego wnuka, które są trzy tygodnie później. Ale i wtedy nie dostałam żadnego telefonu. Zdecydowałam zapytać córkę wprost, jaka jest przyczyna? Odpowiedziała, że dzieci już dorosły i obchodzą święta ze swoimi przyjaciółmi, a nie dorosłymi i starszymi ludźmi.
I znowu w mojej głowie pojawiły się myśli, że skoro nawet wnuki są już dorosłe i nie potrzebują mojego towarzystwa, to na pewno jestem już stara. Tylko im przeszkadzam. Poczułam się bardzo samotna, a z moich oczu popłynęły łzy. Kiedy mój mąż jeszcze żył, dzieci i wnuki często do nas przychodziły, dzwoniły, miałam pracę. Nie smuciłam się.
Teraz jestem sama: niepotrzebna dzieciom ani wnukom. Tydzień temu poradziłam się przyjaciółki. Powiedziała, że ona też przeszła przez to i też na początku było jej ciężko. Ale wkrótce znalazła sobie mężczyznę i zapomniała o samotności. Radziła mi też znaleźć sobie partnera. Ale nie sądzę, żeby to dobry pomysł. Spotykać się i chodzić na randki w tym wieku? Na pewno nie. Znalazłam sobie inne zajęcie. Przeglądam stare albumy, wspominam szczęśliwe czasy. Nie wiem, jak przekazać dzieciom, że potrzebuję ich wsparcia, troski i miłości. Nie chcę im przeszkadzać, ale też nie chcę zostać sama.




