Moja siostra od najwcześniejszych lat, zawsze była bardzo rozpieszczoną dziewczynką. Rodzice stale przymykali oko na jej wybryki, a ja byłam karana za wszystko. Zrezygnowałam z lekcji języka obcego, na rzecz lekcji tańca dla Oli. Mama z tatą, nie mieli czasu już ze mną jeździć na zajęcia, bo musieli siostrę zawozić do szkoły tanecznej. Z wiekiem jej zachcianki tylko nabierały tempa. Ja rok przed pójściem na studia, musiałam pójść do pracy i oszczędzać wszystkie pieniądze na mieszkanie. Po obronie pracy magisterskiej, przeprowadziłam się do stolicy, tam kupiłam swoje dwa pokoje z kuchnią. Wkrótce poznałam chłopaka, zaczęliśmy się spotykać, a kilka miesięcy później, wprowadził się do mnie, gdyż wcześniej mieszkał w akademiku.
Mniej więcej w tym samym czasie, moja siostra skończyła szkołę średnią i postanowiła pójść na studia. Rodzice poprosili mnie, żebym ją przygarnęła, gdy ona będzie szukać pracy i kawalerki do wynajęcia. Moje mieszkanie było przestronne, więc zgodziłam się przyjąć Olę, ale szybko zauważyłam, że nie spieszy się ona ze znalezieniem domu i pracy. Cóż, nie byłam zadowolona, ale w sumie to nie miało znaczenia, nie przeszkadzała nam, tak mi się wydawało. Po kilku miesiącach, chłopak zerwał ze mną, z jakiegoś błahego powodu, a miesiąc później, Olka wyprowadziła się ode mnie. Powiedziała, że znalazła odpowiednie mieszkanie.
Pięć miesięcy później, do moich drzwi zapukała moja siostra. Okazało się, że jest w ciąży z moim byłym chłopakiem, dlatego się wyprowadzili.
Kiedy stracił pracę i nie mieli pieniędzy na czynsz, poprosiła mnie, abym przyjęła ją do czasu porodu. Mimo burzy negatywnych emocji, znów poszłam na ustępstwa, jednak ona tego nie doceniła. Ola coraz bardziej pogarszała relacje między nami. Codziennie stawiała mi nowe wymagania, a wkrótce stwierdziła nawet, że jako starsza siostra, powinnam pomóc jej w opłaceniu wynajmowanego mieszkania dla niej i jej chłopaka. W tym momencie moja cierpliwość się skończyła. Spakowałam jej rzeczy do walizki, dałam jej pieniądze na taksówkę, kupiłam jej bilety do naszego rodzinnego miasta i wysłałam na dworzec. Może nie powinnam była tak postąpić, ale czy Ola nie przekroczyła wszelkich granic? Czy miała prawo tak mnie potraktować? Ta dziewczyna nie przestrzegała żadnych zasad. Uważała jak zawsze, że wszystko jej się należy.





