Życie pełne jest niespodzianek. Halina była zamężna zaledwie cztery lata, kiedy mąż odszedł, zostawiając ją z córką. Od tamtej pory się nie widzieli. Nawet w czasie tych krótkich lat małżeństwa ledwo go widywała ciągle gdzieś znikał z kolegami.
Przyzwyczaiła się do samotności, harowała na dwóch etatach, wszystko dla córki Ewy. Dziewczyna dobrze się uczyła, i zanim Halina się w ogóle zorientowała, Ewa dorosła i wyszła za mąż.
Mamo, wyjeżdżam do Warszawy. Będę studiować zaocznie i pracować, będzie ci łatwiej powiedziała pewnym głosem i odjechała.
Ewa sama osiągnęła wszystko. Wesele było w Warszawie. Halina pojechała na uroczystość i wróciła zadowolona. Zięć jej się spodobał, córka była szczęśliwa, impreza się udała. Potem wszystko układało się dobrze, ale coraz częściej nachodziła ją melancholia.
Jak szybko moja Ewka wyfrunęła z gniazda, zaraz się wyswatała, a teraz mam już i wnuczka Tylko są tak daleko. Dom wydaje się pusty, jakby życie straciło sens. Dopóki pracowałam, jeszcze jakoś było, ale potem zlikwidowali moje stanowisko i zrobiło się nudno. Trzeba szukać nowej roboty.
Chodziła od drzwi do drzwi, ale gdy tylko padało pytanie o wiek, grzecznie odmawiali. Dzwoniła do córki i narzekała:
No tak, Ewuniu, kto by chciał zatrudniać starą babę?
Mamo, przecież ty nie jesteś starą babą! oburzyła się córka. Wyglądasz świetnie! Ale wiesz co? Moja rada znajdź sobie faceta. Poznasz kogoś, a życie ci się zmieni.
Co ty wygadujesz, jacy znowu faceci? Za młodu jakoś mi nie zależało, a teraz tym bardziej odparła stanowczo. Daj spokój, nawet o tym nie mów.
No dobrze, to może chociaż pokochaj sama siebie? Zupełnie o siebie nie dbasz, nie zamykaj się w domu. Jeszcze długo będziesz żyła, więc zadbaj o siebie mądrze zauważyła Ewa. Halinę zdziwiła ta dojrzałość.
Pracowała dorywczo, aż w końcu musiała przejść na wcześniejszą emeryturę. Wracała myślami do rozmowy z córką:
Gdzie niby znajdę przyzwoitego mężczyznę w moim wieku? Łatwo tak mówić z boku.
Nawet jeśli taki nie jest żonaty, to na pewno obrósł w dzieci, wnuki, mieszkania. Albo szuka gosposi.
Nie marzyła o małżeństwie. Gdyby choć znalazła przyjaciela, z którym można by pójść do kina czy na grzyby
Nie zdecydowała. Szanuję swój wiek i nie mam zamiaru marnować czasu na obcych facetów. Muszę znaleźć sobie zajęcie. Ewa ma rację, trzeba pokochać siebie.
Pewnego dnia, wracając ze sklepu, spotkała dawną koleżankę z klasy, Bogusię.
Halina, to ty? Cześć!
Cześć. Nie poznajesz mnie? uśmiechnęła się.
Poznałam, świetnie wyglądasz odparła Bogusia, a Halina zauważyła, że tamta też promienieje.
Bogusiu, jakaś taka szczęśliwa. Przecież mąż ci dawno zmarł. Nie dokucza ci samotność?
Wiesz, na początku było ciężko. Ale znalazłam sobie zajęcie tańczę. To cudowna sprawa, Halinko, nawet sobie nie wyobrażasz. Przyjdź do naszego klubu, mamy super grupę. Pamiętam, jak lubiłaś tańczyć.
No tak, lubiłam. Pomyślę o tym, Bogusiu, może przyjdę. Akurat zajęłam się haftowaniem, dużo mam wolnego czasu.
Zaczęła więc tańczyć, haftować, a w soboty chodziła na parkowe potańcówki dla starszych. Życie znowu nabrało kolorów, nie było już nudno, ciągle ktoś się pojawiał. Ale do domu wracała sama. Nie szukała przygód, za to poczuła smak życia. Zrozumiała, co to znaczy kochać siebie trochę późno, ale lepiej późno niż wcale.
Ewa miała alergię na sierść, więc Halina nigdy nie miała kota, choć bardzo chciała. Uwielbiała je od dziecka, zawsze miały kota w domu. Kiedy została sama, przygarnęła rudego Burka. A właściwie to on sam przyszedł mały kotek wtulił się w jej wycieraczkę. WyBurek wyrósł na pięknego kocura, który nie odstępował jej na krok, aż pewnego deszczowego wieczoru Halina znalazła pod swoją wycieraczką nie tylko przyjaźń, ale i miłość swojego życia.




