Byłam pewna, że te kolczyki są dla mnie, ale… Jakie było moje zdziwienie, gdy rano otrzymałam jedynie pudełko czekoladek.
Mieszkamy z mężem razem od 10 lat, wychowujemy 8-letnią córkę. Do niedawna byłam przekonana, że jest z nami wszystko w porządku, jednak pewnego dnia wydarzyło się coś, co po prostu wywróciło mój świat do góry nogami.
Na początku października mieliśmy rocznicę ślubu. Oszczędzałam pieniądze przez kilka miesięcy, bo chciałam zrobić mężowi niespodziankę, kupując mu nowy telefon komórkowy.
Kilka dni przed naszym urlopem sprzątałam dom i przez przypadek znalazłam w szafce męża złote kolczyki. Bardzo się ucieszyłam, bo kolczyki bardzo mi się spodobały, marzyłam o nich od dawna i byłam pewna, że mąż kupił je dla mnie.
Przeczytaj także: Przekazaliśmy darowiznę dla naszej córki. Synowa naubliżała mi tak, że do dziś jestem w szoku
I jakie było moje zdziwienie, gdy rano dałam mężowi telefon komórkowy, a w zamian otrzymałam pudełko słodyczy i zapewnienie, że jestem najbardziej troskliwą żoną na świecie.
Nie mogłam zrozumieć, co się dzieje, gdzie są kolczyki, więc postanowiłam poczekać do wieczora. Myślałam, że może mąż przygotował dla mnie niespodziankę na później. Zrobiłam uroczystą kolację, ale nic więcej się nie wydarzyło, nawet nie dał mi kwiatów. Zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.
Następnego ranka poszłam do pracy męża i tam zobaczyłam odpowiedź na moje pytanie. Jedna z młodszych pracownic nosiła „moje kolczyki”, te, które znalazłem w szafie.
Nie mam wątpliwości – mój mąż ma romans! W przeciwnym razie, po co miałby dawać tej dziewczynie tak drogie prezenty? Nie wierzę też w zbieg okoliczności, na pewno nie mogła sobie przez przypadek kupić takich samych kolczyków.
Boję się rozpocząć rozmowę z mężem, bo nie wiem, jak to wszystko się zakończy. A jeśli powie mi, że opuszcza rodzinę?
I mamy dziecko, ono potrzebuje ojca. Zresztą… Kupiliśmy razem mieszkanie, niedawno spłaciliśmy cały kredyt. W przypadku rozwodu mieszkanie będzie musiało być wspólne.
Jakie to wszystko jest trudne! Nie śpię po nocach, myślę o tym, co powinnam teraz zrobić. Nigdy nie myślałam, że znajdę się w tak okropnej sytuacji. Mam straszny żal do męża, nie mogę na niego nawet patrzeć, ale jestem skłonna zapomnieć i wybaczyć.
Co byście mi doradzili? Udawać, że nic nie wiem, czy rozmawiać z mężem?



