Byłam zajęta w kuchni, mąż niedługo miał wrócić z pracy. Chciałam ugotować pyszny obiad dla Piotra, jego ulubiony barszcz. Dzieci bawiły się w swoim pokoju, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Wiedziały, że mniej więcej o tej porze, do domu wraca ich tata, więc pobiegły otworzyć drzwi.
– O! Babcia i dziadek przyjechali! – Krzyknęła radośnie moja najmłodsza córka Ania.
Moja teściowa rozpakowywała prezenty, które przywiozła ze wsi, a teść już pobiegł bawić się z wnukami. Weszłam do łazienki i zaczęłam płakać. Byłam zazdrosna, że mój mąż miał takich rodziców.
Chcę Wam trochę opowiedzieć o moim dzieciństwie. Nie pamiętam, żeby rodzice całowali mnie przed snem, przytulali, gdy mnie widzieli, czy nawet mówili, że są ze mnie dumni. Starałam się zasłużyć na ich uwagę, w każdy możliwy sposób. Dobrze radziłam sobie w szkole, malowałam dla nich piękne obrazki, sprzątałam i gotowałam w domu. Oni po prostu tego nie zauważali. Wszystkie moje kartki z życzeniami, następnego dnia, trafiały do kosza.
Jeśli ktoś na podwórku, wśród moich znajomych dał mi pyszne ciasteczko lub cukierka, to wszystko zachowywałam dla rodziców. Latem zbierałam dla mamy bukiety polnych kwiatów. Ona wtedy przeklinała, że przynoszę do domu tylko chwasty, a słodycze psują mi zęby. Jeśli w szkole dostałam czwórkę, to bardzo mnie zbeształa.
Wyrosłam więc na osobę niepewną siebie. Miałam też niską samoocenę i chęć udowodnienia wszystkim, że jestem czegoś warta. Zazdrościłam koleżankom, gdy opowiadały mi o pięknych prezentach, które przynosiła im babcia. Moja nigdy mnie nie chwaliła, rzadko przychodziła w odwiedziny. Nie chciałam się z nią spotykać, bo zawsze powtarzała mi, że nigdy do niczego nie dojdę. Przez cały czas czułam się jak obca we własnej rodzinie. Może po prostu ktoś zamienił mnie w szpitalu położniczym?
Teraz jestem szczęśliwa, mam dużą, kochającą się rodzinę. Ukochanego męża, który zawsze mnie wspiera i prawie codziennie prawi mi komplementy. Moje dzieci starają się dobrze radzić sobie w szkole, aby uszczęśliwić mnie piątkami w dzienniczkach. Miałam nadzieję, że z czasem moi rodzice się zmienią, bo teraz mają małe wnuki. Jednak moja mama często zapomina nawet złożyć im życzenia z okazji urodzin. Moja najmłodsza córka, nawet nie wie, jak wyglądają jej dziadkowie.
Za to teściowie, to bardzo dobrzy ludzie. W każdy weekend odwiedzają swoje wnuki z pysznymi smakołykami i bawią się z nimi. Matka Piotra, pomaga mi też w pracach domowych i mówi, że jestem bardzo dobrą gospodynią. Miło jest usłyszeć takie słowa. Chciałabym jednak usłyszeć to od swojej mamy. Na początku próbowałam z nią spokojnie porozmawiać o tej sytuacji, ale ona stwierdziła, że tylko wymyślam sobie problemy.
Teraz już nawet nie chcę ich widzieć. Nieważne, że to moi rodzice, są dla mnie jak obcy ludzie. Nawet nie chcą się spotkać z wnukami, więc nie nalegam. Dzieci mają szczęśliwą rodzinę i kochamy je bezgraniczną miłością. Są moim największym szczęściem na świecie.



