Razem z żoną jesteśmy biologami, pracujemy w dziedzinie biologii molekularnej. Magda jest bardzo inteligentna i pracowita. Nagle dowiedzieliśmy się, że bedziemy rodzicami. Ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła. Czekałem na nią od bardzo dawna i po prostu fruwałem ze szczęścia. Nie obchodziło mnie czy będzie to córka czy syn, byle tylko dziecko było zdrowe. Kiedy moja żona poszła na zwolnienie lekarskie, zaczęła cierpieć na depresję. W ogóle nie chciała mieć dzieci, a do tego jej ciąża była bardzo trudna, miała ciągłą toksemię.
Na okrągło narzekała, że nie może pracować, a tak zależało jej na karierze. Cały czas starała się o szansę na wyjazd za granicę i sprawdzenie się w zawodzie.
Gdy urodziła dziecko, sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót. Nie chciała zajmować się córką. tylko siedziała cały dzień i gapiła sie przez okno, nie wiadomo na co. Czuła się najbardziej nieszczęśliwą osoba na świecie. Moja matka pomagała przy małej, bo żona nie chciała nic robić. Uważała, że posiadanie dziecka zniszczyło jej karierę i nienawidziła naszej córki. Widziałem nienawiść i pogardę, z jaką patrzyła na nasze maleństwo, nie wiedziałem, co robić.
Wkrótce otrzymałem ofertę pracy i musiałem wyjechać do Ameryki. Nie zgodziła się pojechać ze mną, nie chciała pozostać w moim cieniu i cieszyć się z mojego sukcesu. Co więcej, przed moim wyjazdem, złożyła pozew o rozwód i zrzekła się córki. Powiedzieć, że byłem zszokowany, to mało. Córka została ze mną. Moja matka pojechała z nami do Ameryki, aby opiekować się wnuczką, ponieważ musiałem tam pracować na pełen etat. Magda wróciła do laboratorium, aby udowodnić wszystkim, że to ona jest godna tego wyjazdu, a nie ja. Najbardziej zaskakujące jest to, że nie żałuje swojej decyzji. Wszyscy nasi koledzy i przyjaciele odwrócili się od niej, nikt nie chce z nią rozmawiać.



