Zamknęła oczy i zasnęła; we śnie odwiedził ją jej syn.

Kiedy zostaniemy rodzicami, mamy nadzieję, że na starość będziemy mieli oparcie w osobie naszych dzieci. Wkładamy w nie całą naszą miłość, ciepło i troskę, ale nie zawsze otrzymujemy to samo w zamian. Nawet odrobiny.

Mam sąsiadkę, obecnie mieszka w domu opieki. Nie mogła uwierzyć, że na starość znajdzie się w takiej instytucji. Jest matką dwójki dzieci, a została sama w ostatnich dniach życia. Wcześniej wszystko było inne: udana kariera, doskonała gospodyni domowa, miła i troskliwa matka. W niczym nie miała sobie równych, ale czegoś jej zabrakło w wychowywaniu dzieci. Kiedy zmarł jej mąż, została sama. Dzieci odwróciły się od niej.

Kobieta patrzyła na białe ściany i płakała. Syn wyjechał 20 lat temu do innego miasta i tam założył rodzinę, a córka wyjechała za granicę i ani razu nie przyjechała do ojczyzny. Nie znała rodziny ani syna, ani córki. Tylko sporadycznie wysyłali listy lub kartki z życzeniami. Dzieci nie dzwoniły, więc ona także nie dzwoniła, bo nie chciała się narzucać.

W tym roku po raz pierwszy nie ubrała choinki na święta ani nie szykowała się na Nowy Rok: nie przygotowała sałatki, nie czekała na gości, choć zawsze wyczekiwała tego dnia z utęsknieniem, bo 31 grudnia to jej urodziny…

Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Do pokoju weszli starzy sąsiedzi z ciastem i drobnym upominkiem w dłoniach. Usiedli, aby napić się herbaty i porozmawiać o wszystkim na świecie, z wyjątkiem dzieci. W Domu Pomocy Społecznej temat dzieci był zabroniony. Po pożegnaniu się z przyjaciółmi zasnęła, a we śnie śnił jej się syn.
Widziała jak bardzo się zmienił. Wstała z łóżka i podeszła do niego, by go wyściskać. Jej syn stał przed nią. Przepraszał, że jej nie odwiedzał, ale już jest i zabierze ją do siebie, by poznała jego rodzinę. Pożegnała wszystkich i zaczęła się pakować. Pomimo, że to był sen, kobieta była szczęśliwa. To były najlepsze urodziny w jej życiu.
Tej nocy sąsiadka zmarła.

Oceń artykuł
TwojaCena
Zamknęła oczy i zasnęła; we śnie odwiedził ją jej syn.