Dzisiaj postanowiłem poprosić żonę o rozwód, moja droga błagał Grzegorz swoją ukochaną Alicję. Zachowaj spokój, nie martw się na zapas, nie mam zamiaru się z tobą kłócić.
Kobieta smutno spojrzała na mężczyznę siedzącego naprzeciwko.
Te ciągłe obietnice wyczerpały mnie do granic, rozumiesz? W kółko to samo. Jesteśmy razem od kilku lat czas podjąć decyzję. Jeśli nie zamierzasz zostawić żony, powiedz to wprost, a postawimy kropkę.
Nie mów tak! Już dawno zdecydowałem, że chcę spędzić z tobą resztę życia. Tylko okoliczności utrudniały doprowadzenie tego do końca.
Grzesiu, nie jestem naiwną dziewczyną i nie wzruszą mnie piękne słowa, nawet jeśli wydają się szczere. Odchodzę od ciebie. W oczach Alicji pojawiły się łzy. Mówienie tego bolało, ale nie widziała innego wyjścia.
Nie wyciągaj pochopnych wniosków! Obiecuję, że dzisiaj wszystko załatwię.
Alu, to ciebie pragnę najbardziej Grzegorz mocno przytulił ukochaną. Miała rację czas postawić kropkę nad i. Nie dało się już żyć między dwiema kobietami.
Wrócił do domu późno, jak zwykle. Teściowa pewnie już spała, a żona siedziała na kanapie i oglądała serial, popijając gorącą herbatę. Wszystko wyglądało zwyczajnie.
Dobry wieczór przywitała się Bożena. Znów się spóźniłeś? Dużo pracy?
Bożenko, musimy poważnie porozmawiać. Dziś. Jeśli możesz teraz.
Dobrze, tylko pozwól, że zaparzę ci herbaty.
Nie trzeba, już jadłem.
Grzegorz usiadł obok.
Jesteśmy razem prawie trzydzieści lat. Mamy dwoje wspaniałych dzieci, które już samodzielnie mieszkają za granicą. Przeszliśmy wiele, ale zawsze się wspieraliśmy.
Bożena wpatrywała się w męża, jakby studiowała każdą zmarszczkę na jego twarzy.
Uczucia wygasły. Został szacunek, ale to za mało. Masz inną? spytała spokojnie, jakby rozmawiała o pogodzie.
Tak przyznał. Jesteśmy razem prawie dwa lata. To prawdziwa miłość. Nie planowałem tego, ale
Czy jesteś z nią szczęśliwy?
Tak odpowiedział szczerze.
Bożena zamilkła. Cisza stała się ciężka.
Kocham inną od dwóch lat. Rozwiedźmy się powiedział stanowczo Grzegorz.
Dobrze odparła krótko żona. Nie zmusisz nikogo do miłości. Nie powiem, że się tego spodziewałam, ale każde twoje słowo to jak cios nożem.
Bożenko, proszę, nie dociekajmy. I tak nie wytłumaczę, jak do tego doszło
Bez wahania podpiszę papiery, ale pod jednym warunkiem.
Jakim?
Mama niedługo obchodzi urodziny. Proszę cię wszystko po święcie. Będzie miała siedemdziesiąt lat. Nie zasługuje na nasze kłótnie tego dnia.
Tak, zgoda. Szanuję teściową, to nie podlega dyskusji.
Ale to nie wszystko.
Grzegorz uniósł zdziwione brwi.
Chcę dać jej przedświąteczną radość. Niech się cieszy, póki może. Potem przyjdą trudne chwile.
Jak to sobie wyobrażasz?
Proszę cię, zachowuj się przy mamie tak, jakby u nas wszystko było idealnie. Możesz to nazwać grą idealna rodzina.
Bożenko, to przecież przerwała. Kwiaty, wspólne śniadanie, śmiech. Tylko dwa i pół miesiąca.
Grzegorz, choć niechętnie, zgodził się. Nie urządzała scen, nie krzyczała, nie oskarżała. Mógł wyjść jej naprzeciw.
Zgoda. Dwa i pół miesiąca.
Sprawa była załatwiona. Pozostało tylko uporać się z Alicją.
Następnego dnia zaprosił ją na obiad.
Poprosiłem Bożenę o rozwód. To najlepsza wiadomość od roku ucieszyła się Alicja. W końcu! Kiedy się do mnie wprowadzisz? Może już w weekend?
Nie dokończyłem. Z Bożeną ustaliliśmy, że rozwód zaczniemy po urodzinach teściowej za dwa i pół miesiąca.
Co za bzdury, Grzesiu? Absurd! To się nigdy nie skończy?
Po pierwsze, nie podnoś głosu. Po drugie, zrozum szanuję ją. To jej dzień.
A mnie spytałeś? Może ja się nie zgadzam? Nie jestem twoim planem B!
Alicja wpadła w złość. W głowie rodził się plan.
Dobrze, rób, jak chcesz. Ale ja też stawiam warunek. Przez ten czas w ogóle się nie widzimy. Żadnych spotkań.
Kochanie, po co to wszystko?
Myślisz, że jestem głupia? Nie, Grzesiu. Twoje siedzenie na dwóch stołkach się skończyło.
Grzegorz wstał.
Dobrze. Przyjmuję twoją decyzję. Ale teściowa zasługuje na godne święto. Zobaczymy się za trzy miesiące. Kocham cię.
Wyszedł. Alicja nie pobiegła za nim, nie krzyczała. I to było dobre. Wkrótce dostanie rozwód i zacznie nowe życie.
Teraz czas zrobić coś miłego dla Bożeny. Idealna rodzina wymaga, by mąż czasem obdarzał żonę kwiatami. Obietnice trzeba dotrzymywać.
Kolejne tygodnie w rodzinie Kowalskich upływały niemal jak w bajce. Grzegorz szczerze starał się grać rolę wzorowego męża.
Zięciu, już zapomniałam, jakie smaczne są twoje tosty z zielonym szczypiorkiem! Dawniej biegałeś za mną mamo to, mamo tam A teraz się rozluźniłeś. Ale widzę starasz się.
Widać było, że teściowa uwielbia zięcia.
Jedźmy na weekend za miasto! Las, chatki, ognisko. Nam wszystkim to wyjdzie na dobre.
Popieram! uroczyście oświadczyła teściowa.
Słuchaj szepnął Grzegorz do żony nie marnuj energii na te tanie zagrywki. Nic się nie zmieni. Moja decyzja jest ostateczna.
Bożena nic nie odpowiedziała, tylko tajemniczo się uśmiechnęła. To go zaniepokoiło.
Nie protestuję, Bożenko, przeciw takim drobiazgom. Może i będzie wesoło.
Niepostrzeżenie Grzegorz coraz rzadziej myślał o Alicji. Wcześniej nie było dnia bez telefonu lub spotkania, teraz minęły już prawie dwa miesiące ciszy i nic, żyło się nawet lżej. Jakby znów stał się sobą. Cóż to za dziwne uczucie?
Grzesiu, wstaw zupę do lodówki, trochę się położę.
Jesteś jakaś blada




