Wyszłam za majętnego człowieka i żyję jak w bajce. Teraz rodzina myśli, że może wyłudzić ode mnie pieniądze

Kiedy po raz pierwszy kuzynka zapytała mnie o pożyczkę na zakup auta, nie przejęłam się. Ale później cała rodzina ustawiała się w kolejki, byle tylko dostać ode mnie zastrzyk gotówki. Dość tego!

 

Od zawsze walczyłam, żeby wyjść z tej biedy, w której się urodziłam. Moje dzieciństwo to wspomnienia, jak rodzice zaciskali pasa, żebyśmy, siostry i ja, mogły mieć choć odrobinę lepiej. Jak mnie to bolało, patrzeć na moją mamę, jak chodzi z siwymi włosami, bo nie stać jej było na farbę, a inne mamy prześcigały się w nowych fryzurach i kolorach. No ale cóż, życie to nie bajka, a ja postanowiłam wziąć je w swoje ręce.

Studiowanie, praca na pół etatu, pierwsza wypłata i łzy szczęścia mamy, gdy dostała ode mnie nową bluzkę. To były momenty, które na zawsze zapadły mi w pamięć. Potem pojawił się Michał, mój przyszły mąż, biznesmen z krwi i kości, który już na studiach otworzył własną firmę i dziś ma pod sobą cztery sklepy odzieżowe.

Ale jak to w życiu bywa, skoro się dorobiłam, to nagle wszyscy krewni zaczęli się przypominać. Historie o biedzie, chorobach i nieszczęściach zaczęły napływać do mnie niemal codziennie. A ja pamiętam, jak to było, gdy my byliśmy na dnie, a pomocy nie było znikąd. Moi rodzice nie mieli nawet na chleb, a własny brat mojego taty odmówił wsparcia. Teraz niby co? Mam otworzyć portfel na każde ich zawołanie?

Nie, postanowiłam, że tak nie będzie. Pomagam tylko moim rodzicom i siostrom. Oni byli ze mną, gdy trzeba było żyć oszczędnie. A reszta? Niech się wezmą za siebie. To nie jest tak, że jak się człowiek dorobi, to nagle staje się bankomatem dla całej rodziny.

Nawet mój mąż, Michał, chciał pomagać moim bliskim, ale stanęłam twardo na stanowisku, że na to nie zasługują. Niech sobie radzą. Wujek dzwoni, mówi o chorobie syna, potrzebie kosztownego leczenia. Podobno chłopak na lekcjach skręcił kostkę i teraz muszą jeździć parę razy w tygodniu do rehabilitanta. Ale przecież widziałam tego chłopaka niedawno, zdrowego jak ryba. Nie dam się nabrać na tanie sztuczki. Zresztą, mamy publiczną służbę zdrowia.

 

Przeczytaj także: Nie spodziewałam się powrotu ex-męża z zagranicy. Wrócił i zaproponował mi mieszkanie w zamian za drugi ślub

 

Gdzie oni byli, kiedy my potrzebowaliśmy pomocy? Zamknęli oczy i odmówili. A teraz ja mam sponsorować ich wymysły? Nie, dziękuję. Mój mąż zarabia, ja też pracuję i nie zamierzam utrzymywać całej armii tych, co to nagle przypomnieli sobie o moim istnieniu. Niech sobie każdy zarobi na swoje życie. Ja nie jestem chodzącym bankomatem i mam też swoje życie, marzenia i plany. Nie zamierzam być odpowiedzialna za finanse całej rodziny, która nigdy nie miała dla mnie czasu, gdy byłam dzieckiem. Tak to już jest, niestety. Boli, ale życie to nie tylko słodkie chwile, to także ciężkie decyzje. A ja już swoją podjęłam.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wyszłam za majętnego człowieka i żyję jak w bajce. Teraz rodzina myśli, że może wyłudzić ode mnie pieniądze