Wyjechałem do SPA odpocząć. Teraz sumienie nie daje mi spokoju. Jeśli powiem mojej żonie co tam zrobiłem na pewno mnie zostawi. Co począć?
Jesteśmy małżeństwem od prawie 15 lat. Sam już nie wiem, co do niej czuję. Raczej jest nam ze sobą dobrze. Przez te wszystkie lata żyliśmy w zgodzie i wzajemnym szacunku. Znamy się już tak dobrze, że czasem wydaje mi się, że zlaliśmy się w jedność. Czasem nachodzą mnie myśli, czy kocham ją naprawdę, czy to tylko przyzwyczajenie. To moja żona była tą osobą, która lata temu wyciągnęła mnie z depresji. Wzięła wtedy na siebie prawie wszystkie obowiązki domowe: przygotowywała obiady, sprzątała, zawsze dbała o moje samopoczucie. Nigdy nie mieliśmy poważnych konfliktów ani kłótni, tylko kilka sprzeczek ale na samym początku naszego wspólnego życia. Obecnie cały swój wolny czas poświęca naszemu synowi, czasem wydaje mi się, że kocha go bardziej niż mnie! . Za nim poznałem moją żonę, spotykałem się z kobietami ale z żadną nie potrafiłem stworzyć poważnego związku. Muszę dodać, że mam dobrą i dobrze płatną pracę z której jestem bardzo zadowolony. Jestem teraz na etapie zdobywania szacunku u swoich współpracowników W życiu wyznaję zasadę, że trzeba mierzyć wysoko. Jestem bardzo ambitny i zdeterminowany. Prawdopodobnie takie poglądy wyssałem z mlekiem matki, która całe życie była na utrzymaniu moich rodziców. Uświadomiła mi, jak ważna jest niezależność.
Jestem świadomy, że moja żona zasługuje w związku na lepsze traktowanie. Kilka dni temu wróciłem z urlopu. Wszyscy moi współpracownicy widzieli, że jestem przemęczony i zupełnie wyzbyty z energii. Zasugerowali mi wyjazd do SPA. Nie wiem nawet w którym momencie zainicjowałem rozmowę z piękną blondynką, która siedziała samotnie przy barze. Flirt przerodził się w pokusę, której nie potrafiłem już powstrzymać. Ogarnęły mnie nieznane mi dotąd uczucia, nie mogłam nic na to poradzić. Zrobiłem to tylko ten jeden raz, ale teraz co sekundę żałuję swojego czynu. Nie potrafię wyrazić słowami tego, co teraz czuję. Wyrzuty sumienia okropnie mnie dręczą. Nie mogę spać w nocy i nie wiem, jak teraz spojrzeć mojej żonie w oczy. Jestem tym przytłoczony. Nie potrafię udawać, że wszystko jest w porządku. Czasami mam wrażenie, że ona już wie co się stało. Jestem pewny, że kiedy prawda wyjdzie na jaw moja żona mnie zostawi. Co mam począć? Gdybym mógł cofnąć czas… Czy będę za to pokutować do końca życia? Czy kiedykolwiek zaznam spokoju? Czy naprawdę zepsułem wszystko i nie będę w stanie tego naprawić?
Co byś zrobił/a w mojej sytuacji?



