Wydawało mi się, że jesteśmy parą idealną, dopóki nie zaczęłam zwracać uwagi na małe rzeczy…

W pracy miałam tylko jednego kolegę, z którym rozmawiałam. Tak jak ja, opuścił rodzinne miasto i nie miał zbyt wielu znajomych. W przeciągu ostatnich kilku lat zbliżyliśmy się do siebie i zostaliśmy parą. Na oko byliśmy parą idealnie dobraną. Oboje byliśmy powściągliwi, inteligentni i byliśmy bezdzietnymi rozwodnikami. Krótko mówiąc – stworzeni dla siebie.
Marek miał na wsi mały domek, który wymagał remontu, ale przy odrobinie pracy dałoby się tam mieszkać. Ciągle mu podpowiadałam, żeby w wolnym czasie naprawił tam dach, pomalował ściany, czy chociaż posiał trawę, ale na nic się nie zgadzał. Szczerze mówiąc wzięłabym się za to sama, ale nie był to mój dom, więc nie miałam prawa się wtrącać. Wtedy zaczęłam zwracać uwagę na małe rzeczy, które jednak nie są idealne w naszym związku.
Poza naleganiem na wspólny dom, często też poruszałam temat legalizacji naszego związku, ale Marek ciągle odwlekał to w czasie, jakby na coś czekał. Któregoś dnia stałam sama na przystanku, gdy zauważyłam, że obok stoi moja stara znajoma. Podeszłam do niej by chwilę z nią porozmawiać. Pogadałyśmy o tym, co u nas i czym się zajmujemy. Nie zadawałam osobistych pytań, ale ona sama otworzyła się przede mną opowiadając o nieudanym małżeństwie:
– I tak już za długo ciągnęliśmy tę farsę – tłumaczyła – Rozwiodłam się z nim, bo zaczęliśmy zwracać uwagę na małe rzeczy, które nas w sobie irytowały i z dnia na dzień było ich coraz więcej.
Słuchałam jej z uwagą i w pewnym momencie poczułam się jakby opowiadała o moim związku z Markiem.
W ten sam weekend spodziewaliśmy się odwiedzin krewnych Marka, którzy akurat byli w pobliżu na wyjeździe. Często o nich opowiadał więc czułam się jakbym ich znała. Gdy spotkaliśmy się z nimi w restauracji, jego siostra przywitała mnie słowami, które mnie zaszokowały.
– O Marek widzę, że zabrałeś ze sobą znajomą z pracy. Chyba zaczęliście się przyjaźnić, co?
To zdanie otworzyło mi oczy. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, jakie miejsce zajmuje w jego życiu i kim dla niego jestem. Okazało się, że nie dość, że nie opowiadał o mnie rodzinie, to nawet nie poinformował ich, że jesteśmy parą. A to chyba mówi sporo o związku?

Znajoma miała rację, że to zbiór małych rzeczy doprowadza do rozpadu i trzeba od początku zwracać na nie uwagę.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wydawało mi się, że jesteśmy parą idealną, dopóki nie zaczęłam zwracać uwagi na małe rzeczy…