Wezwanie serca

Następny! zawołała pielęgniarka, gdy z gabinetu doktor Natalii Kowalskiej wyszedł kolejny pacjent.

Dzień dobry powiedział Krzysztof, uśmiechając się uprzejmie, i podszedł do biurka, siadając na krześle.

Dzień dobry odpowiedziała Natalia. Była młodą lekarką, więc dziwnie było nazywać ją po nazwisku tylko pielęgniarka to robiła.

Podnosząc wzrok na przybysza, natychmiast rozpoznała znajome spojrzenie szarych oczu. Serce zabiło mocniej, ale opanowała się.

Krzysztof? to był jej dawny kolega ze szkoły, z którym kiedyś się przyjaźnili.

Gdy Natalia po maturze wyjechała do Warszawy, by studiować medycynę, Krzysztof został w ich małym miasteczku. Po pierwsze, chorował jego ojciec, a po drugie nie dostał się na studia, a na płatne nie było go. Matka zmarła sześć lat wcześniej, żyli we dwóch z ojcem.

Przed nią siedział dojrzały Krzysztof, był jeszcze przystojniejszy niż wtedy. Natalia zastanawiała się, czy naprawdę coś mu dolega, ale zapytała:

Co ci dolega? Słucham.

Skargi na kołatanie serca, zwłaszcza gdy cię widzę odparł z uśmiechem.

Ojej, to ja chyba pójdę rzuciła pielęgniarka, wymieniając z Krzysztofem znaczące spojrzenie. I tak to był ostatni pacjent na dziś, więc wyszła.

Natalia, przyszedłem na wizytę, bo mnie unikasz. A muszę z tobą porozmawiać. Za dwa dni wyjeżdżam w trasę na dwa tygodnie. Wiem, co możesz powiedzieć jestem żonaty, mam dzieci

W szkole między nimi było coś więcej. Chodzili razem na lekcje, wracali razem, wieczorami chodzili do kina, na spacery. Oboje byli ładni, nikt nawet nie wątpił, że się pobiorą. Ale los pokierował inaczej. Jeszcze w szkole Krzysztofowi nie dawała spokoju Kinga z równoległej klasy. Czekała na niego na przerwach, po lekcjach też. Ale on nie zwracał uwagi na jej dziwne zachowanie widział tylko Natalię.

Krzyś, i tak będziesz mój. Znasz tę starą piosenkę: «Nie uciekniesz, zakochasz się i ożenisz, i tak będziesz mój»? nuciła mu, a potem głośno się śmiała.

Natalia dostała się na medycynę i wyjechała na studia. Krzysztof został na miejscu. Od razu znalazł pracę, równocześnie robił prawo jazdy, chciał zostać kierowcą ciężarówki. Czekał też na pobór do wojska. Służbę odbył. Z Natalią prawie się nie widywali bardzo rzadko przyjeżdżała na wakacje.

Ale po wojsku przyczepiła się do niego Kinga. Pracowała na straganie z owocami, była przebojowa, lubiła wypić. Pewnego dnia Artur, kolega Krzysztofa, zaprosił kilkanaście osób do knajpy na swoje urodziny. Kinga usiadła obok niego, a gdy wychodził na papierosa z kolegami, podlała mu wino wódką. Krzysztof nawet nie zauważył, kiedy się upił.

Coś cię mocno rozkłada zdziwił się Artur, patrząc na niego. Zaraz wezwę taksówkę, odwieziesz się do domu.

Kinga natychmiast się wtrąciła:

Ja go odwożę, też jadę, już zamówiłam taksówkę pokazała telefon w ręce.

Artur pomógł Krzysztofowi wsiąść do auta i odjechali. Kinga zawiozła go do siebie jej matka była na nocnej zmianie. Położyła go spać i sama obok. Co tam się działo, trudno powiedzieć, ale rano Krzysztof obudził się, a Kinga leżała przy nim.

Nie pamiętał, jak tam trafił. Kinga też się obudziła i roześmiała. Wtedy otworzyły się drzwi i w progu stanęła jej matka.

No proszę! Kinga, widzę, że masz gości. No, no i zatrzasnęła drzwi.

Ojej, mama wróciła z nocki. Długośmy spali. No ale po takiej nocy śmiała się. Krzyś, teraz musisz się ze mną ożenić, zwykle mama nas złapała w łóżku.

Krzysztofowi i tak było niedobrze, bolała go głowa, a tu jeszcze Kinga z małżeństwem. Trochę się przestraszył. Był zbyt uczciwy. I wciąż kochał Natalię. Miał nadzieję, że po studiach może wróci do miasteczka.

Idę już, Kinga powiedział, wstając z łóżka. Źle się czuję.

Rozumiem, wczoraj przesadziłeś uśmiechnęła się. Odprowadzę cię. Na pożegnanie zawisła mu na szyi i szepnęła: Do wieczora, kochanie, oddzwonimy.

I od tamtej pory Krzysztof nie mógł się uwolnić od Kingi. Po jakimś czasie oznajmiła, że jest w ciąży, i musiał się z nią ożenić.

Gdy Natalia dowiedziała się o ślubie Krzysztofa, zgodziła się wyjść za kolegę ze studiów, Marka, który długo się o nią starał. Wyszła za niego.

Chyba nie kocham Marka myślała, choć była już jego żoną. Jakaś rodzina z nas nienormalna. Widujemy się rzadko, on w jednym szpitalu, ja w innej przychodni.

Wiedziała, że Marek nie jest tym mężczyzną, o którym marzyła. Zero romantyzmu, wiecznie zajęty, wiecznie gdzieś gonił. Podejrzewała nawet, że spotyka się z innymi kobietami. Dzieci nie chciał, od razu powiedział:

Żono, nie planujemy jeszcze dzieci, musimy stanąć na nogi.

Marek, ale mamy dobre mieszkanie to było jego, ojciec kupił mu je jeszcze na studiach dlaczego nie planujemy?

Musimy zarobić brzmiała odpowiedź sama powinnaś o tym myśleć.

Natalia wiedziała, że mąż ma pieniądze, teść ich wspierał, dawał jej nawet drobne sumy. Szanował ją i czekał na wnuki. A mąż wręcz przeciwnie.

Żyli sześć lat, dzieci nie było. Pewnego wieczoru, gdy Marek był na dyżurze, ktoś zapukał do drzwi. Natalia otworzyła i zobaczyła młodą, ciężarną dziewczynę.

Dobry wieczór powiedziała grzecznie.

Dobry odparła Natalia chyba pomyłka?

Nie. Przyszłam do pani, bo jest żoną Marka?

Tak odpowiedziała, czując niepokój.

A ja jestem w ciąży z pani mężem i wkrótce się pobierzemy. Obiecał

Oceń artykuł
TwojaCena
Wezwanie serca