Minęło już kilka lat, gdy nasza pacjentka Krystyna, urodziła dwie urocze bliźniaczki. Kiedy mieli ją wypisać ze szpitala, podała mi podpisany dokument dla ordynatora. Stałam cicho w kącie sali i wręczyłam lekarzowi oświadczenie. Okazało się, że kobieta planuje zabrać tylko jedną dziewczynkę. Napisała odmowę przyjęcia drugiego dziecka. Pomimo naszych próśb, żeby nie rozdzielać sióstr, obstawała przy swoim. Matka stale twierdziła, że kupiła wszystko tylko dla jednego dziecka i dodała, że nie chce mieć dwóch córek. Byliśmy wszyscy zszokowani jej słowami. Jak można rozdzielać bliźniaki? Następnego ranka zażądała, żebym zważyła dzieci. Miała zdecydować, którą córkę zabierze, a którą zostawi. Krystyna wyszła ze szpitala tylko z jedną dziewczynką, której nadała imię Natalia.
Drugie maleństwo zabrałam do sali, gdzie leżały porzucone dzieciaki. Po ośmiu latach, Natalka zachorowała i umieszczono ją w naszym szpitalu. Nie wiem, jak to się stało, ale jej siostra bliźniaczka, którą matka zostawiła, również leżała na tym samym oddziale dziecięcym. Adoptujący ją rodzice, nazwali swoją córkę Zuzia. Dziewczynki spotkały się zupełnie przypadkowo na korytarzu. Córka Krystyny bawiła się swoją lalką, kiedy jej nieznana siostra, również wyszła z sali i nagle zobaczyła swoje odbicie. Obydwie były w szoku i niczego nie rozumiały. Wspólnie bawiły się cały dzień i nie chciały się rozstać nawet na chwilę.
Moje koleżanki z tego oddziału opowiadały, że personel medyczny był oszołomiony, gdy patrzył na te dwie dziewczynki. Przecież nawet nie podejrzewali ich o pokrewieństwo. Kiedy dowiedzieli się prawdy, byli zszokowani zachowaniem Krystyny, tak samo, jak ja kiedyś. Siedziała w sali i przeglądała czasopismo, jak gdyby nigdy nic. Kiedy zobaczyła swoją drugą córkę, powiedziała tylko, że ma nadzieję, że mała trafiła w dobre ręce. Adopcyjna matka, natychmiast poprosiła lekarza, żeby jak najszybciej wypisał jej córkę ze szpitala. Natalia po wypisaniu siostry, leżała jeszcze długo na oddziale. Wyzdrowiała, ale przestała się uśmiechać. Kiedy wychodziła ze szpitala do domu, wciąż wspominała Zuzię i obiecała sobie, że na pewno ją odnajdzie. Ja, zarówno wtedy, jak i teraz, nie mogę zrozumieć, jak Krystyna mogła tak postąpić wobec swoich dzieci.




