W pakiecie z mężem dostałam teściową – dziwaczkę. Chce zostać moją przyjaciółką

Nie znoszę mojej teściowej. Co ona sobie umyślała w tej starczej głowie… Sama prowadzi się, jakby była nastolatką,  a teraz chce wciągnąć w to mnie.

 

Generalnie nie jestem osobą, która się łatwo otwiera. Szanuję swoją prywatność i pragnę po prostu cieszyć się spokojem. Niestety, matka mojego męża zupełnie tego nie rozumie. Każdego dnia dzwoni do mnie, wręcz nachalnie. Pyta nawet o to, co kupiłam na zakupach, czy mogę jej doradzić w zakupie sukienki. Na siłę chce się ze mną zaprzyjaźnić, a ja już mam tego serdecznie dość.

Moje życie z mężem układa się naprawdę dobrze, jest ułożonym i rodzinnym człowiekiem. Jednak kompletnie nie pojmuję, dlaczego muszę mieć w pakiecie z nim taką teściową. Oczywiście, toleruję ją, ale nie zamierzam nawiązywać z nią bliższych relacji. Nie rozumiem, dlaczego muszę być zaangażowana w te wszystkie wizyty i rozmowy. Mój mąż może śmiało do niej jeździć i dzwonić – nie mam nic przeciwko. Ale czemu ja muszę być wciągana do tego towarzystwa? Nie mam na to ochoty, nie potrzebuję tego w moim życiu!

 

Przeczytaj także: Przez 25 lat ani razu nie wypuściłam męża z domu bez kanapki! A on teraz poszedł do innej!

 

Dlaczego ta kobieta do mnie dzwoni każdego dnia? To dla mnie totalna zagadka. Nie mamy wspólnych tematów do rozmowy, a ona wciąż pyta o jakieś bzdury. Mam już tego po dziurki w nosie i naprawdę nie mam ochoty opowiadać jej, co u mnie słychać, czy jakie mam plany na wieczór. To są moje prywatne sprawy, tak trudno to zrozumieć!?

Kilka dni temu wysłała mi chyba ze sto zdjęć ze swoich urodzin. Zorganizowała w ogrodzie przyjęcie dla swoich znajomych koleżanek i pierwsze, na co wpadła, to by relacjonować mi wszystko na żywo. Mój telefon nie przestawał brzęczeć, bo wysyłała mi co dwie minuty zdjęcia swoje i obcych ludzi.

Najchętniej bym nie odbierała od niej telefonu ani nie odczytywała tych wszystkich wiadomości, ale zawsze mam to niepokojące uczucie, że dzwoni, bo coś się stało. Dlatego zawsze jestem na jej zawołanie.

A ostatnio zadzwoniła do mnie w środku tygodnia i mówi:

– Haneczko, może byśmy się połączyły na wideo? Mogłybyśmy sobie razem wypić kawkę w swoim towarzystwie. Pokazałabym Ci, jakie kwiaty zasadziłam do salonu.

Myślałam, że się przesłyszałam! Ja nawet nie dzwonię w ten sposób do koleżanek! Po co jej te codzienne telefony, a teraz jeszcze obraz wideo, skoro obie nie mamy nic sensownego do powiedzenia? Nie wiem…

Teraz do telefonów doszły też spotkania. Proponuje mi, żebyśmy razem któregoś weekendu „wyszły gdzieś na miasto”. Czy ona kompletnie postradała zmysły? Mam włóczyć się późnym wieczorem z emerytką pod rękę wśród pijanych i bawiących się ludzi w centrum miasta? Jeszcze tylko czekam, aż zaproponuje, żebyśmy poszły razem na dyskotekę, żeby sobie przypomniała młodzieńcze czasy.

Nie powiem jej wprost, że nie chcę z nią ani rozmawiać, ani widywać się, bo od razu poskarży się mojemu mężowi. On będzie zły i po co mi to wszystko? To już wolę zagryźć zęby i milczeć, ale może Wy mi coś doradzicie i znajdziecie sposób, żeby trochę się od niej odciąć…

Oceń artykuł
TwojaCena
W pakiecie z mężem dostałam teściową – dziwaczkę. Chce zostać moją przyjaciółką