W chwili obecnej wraz z mężem mieszkamy razem w naszym mieszkaniu. Wyszłam za niego stosunkowo niedawno. Nie mamy dzieci, ale planujemy je mieć w niedalekiej przyszłości.
Dopiero niedawno zauważyłam, że mój mąż zaczął za dużo wydawać na córkę z poprzedniego małżeństwa, co wykorzystuje jego była żona. Jeszcze kilka lat temu wszystko ograniczało się do tego, że po prostu płacił alimenty. Według niego była żona pochodziła z zamożnej rodziny, więc nie martwił się o nią. Oboje żyliśmy spokojnie, a mąż już prawie zapomniał o ich istnieniu, bo jego była żona nie pozwalała mu widywać się z córką. Ale pewnego dnia zadzwoniła do niego i poprosiła, żeby zawiózł jej córkę do szkoły.
On oczywiście nie odmówił, ale wydało mu się to bardzo dziwne, bo przecież wcześniej nawet nie utrzymywali ze sobą kontaktu, a tu proszę… Tego dnia, w drodze do szkoły, córka powiedziała mu, jak bardzo tęskni za tatą, choć gdy jej rodzice się rozwiedli, miała zaledwie kilka miesięcy i nie mogła go pamiętać. Ten dziwny fakt w ogóle nie zmącił spokoju męża, był bardzo wzruszony słowami córki. Po tym zdarzeniu mój mąż zaczął coraz częściej zabierać córkę do różnego rodzaju miejsc rozrywki, do kina, do wesołego miasteczka, na kręgle…
Przez cały ten czas mąż nie spotykał się bezpośrednio z byłą żoną. Później okazało się, że córka nie tylko przerobiła ojca na taksówkarza, ale także błagała go o pieniądze, które ten dawał bez żadnego „ALE”. Kwoty były znaczne, a on dawał jej pieniądze niemal codziennie, więc rozumiecie…
Mąż nie widzi w tym nic złego, ale ja wiem, że była żona bezczelnie manipuluje nim przy pomocy dziecka.




