U cioci Haliny rozbił się serwis. Zupełnie.
Weselny serwis na dwanaście osób.
Do widzenia, złote brzegi i stempelki Made in Germany na spodzie każdego talerza wujek Kacper spadł z pawlacza razem z tym kartonem.
Ojej ciocia Halina aż się zainteresowała.
Przecież to porcelana!
Jakby to oznaczało, że porcelana jest niezniszczalna. Dopiero po chwili dotarło do niej, co się stało. Usadowiła się w fotelu, w oczach łzy:
Andrzej, podaj validol! dzwoniła do wszystkich, także do mnie, chociaż był to już połączenie międzymiastowe, i opłakiwała swoją młodość, która rozprysła się na tysiąc drobnych kawałków:
To dostaliśmy od rodziców dwadzieścia lat temu. Nigdy go nie używaliśmy, czekał na specjalną okazję, na porcelanową, o Boże, rocznicę ślubu.
I co? Tata nie żyje, Kacper skręcił kostkę, a ja mam znowu podwyższone ciśnienie.
I nikt, zauważ, nawet raz nie postawił przy nim herbaty.
Idioci.
Zamyśliłam się.
Dlaczego trzymamy serwisy, biżuterię i piękne chwile na specjalne okazje?
Po co chowamy świece zapachowe na wyjątkową noc, zamykamy kolczyki z brylantami w szkatułce, trzaskamy dziecku po rękach, gdy próbuje ukraść z talerza plasterek szynki za wcześnie, a czułe słowa trzymamy na Walentynki?
Czym ten dzień, ta chwila, jest gorsza od innych, wyczekanych?
Czy naprawdę jeszcze zdążymy?
Prawie każdy telefon z płonących wież WTC w Nowym Jorku był pełen wyznań miłości.
Ludzie dzwonili do najbliższych i zostawiali na automatach wiadomości.
Kocham cię powiedzieć to okazało się najważniejsze spośród wszystkiego, co można jeszcze zrobić na tym świecie.
Rzeczywistość, według encyklopedii, to to, co istnieje naprawdę ten króciutki moment między przeszłością a przyszłością.
Nie ma sensu odkładać na potem, chować na pawlaczach tego, co tu i teraz przyniosłoby radość, przyjemność czy uśmiech.
Jutra nie ma. Jest tylko dziś, równie niezwykłe jak Sylwester albo 8 marca.
Więc trzeba się spieszyć. Pogodzić się. Zobaczyć Bałtyk. Pobawić się z synem, przytulić córkę, kupić mamie kolejny flakonik Chanel No 5 żeby używała nie tylko w święta, ale codziennie.
Trzeba zdążyć. Przeczytać. Spróbować zupy z węgorza albo upieczonych świerszczy. Obejrzeć ulubiony film i zapomnieć o brudnych naczyniach w zlewie.
Kupić cioci Halinie nowy serwis i zrobić uroczystą kolację.
I pośpieszyć się powiedzieć kocham zanim rozlegną się końcowe napisy.
U cioci Reni rozbił się serwis. Na zawsze. Ślubny serwis na dwanaście osób. Żegnajcie, złote brz…

