Maciek był bardzo urodziwym dzieckiem, jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym i wychowywali go dziadkowie. Bardzo kochali swojego wnuczka i nikomu by go nie oddali. W całej rodzinie mówili, że to najładniejszy chłopczyk, jakiego znają.
Był bardzo mądrym i utalentowanym dzieciakiem. Jego dziadkowie chcieli dla niego jak najlepiej, przelewali na niego całą swoją miłość. Ten mały mądrala, zawsze umiał pokazać im za to swoją wdzięczność.
Mały Maciek uczęszczał na zajęcia pływania i języka angielskiego, uwielbiał też rysować różne zwierzęta. W wieku jedenastu lat, był najlepszym uczniem w klasie.
W tak młodym wieku, nie wiedział jeszcze, co chciałby robić w przyszłości. Był jednak bardzo zainteresowany zajęciami, na które chodził poza lekcjami, uważał je za priorytety. Kiedyś poprosił, aby dziadkowie opłacili mu więcej lekcji z angielskiego i może dodatkowo chciałby zacząć uczyć się jazdy na nartach. Chłopiec chciał również więcej pływać, jednak najbardziej interesowały go języki obce.
Kilka lat później, Anna i Marek byli bardzo zadowoleni z osiągnięć swojego wnuka, który już nie potrzebował pomocy dziadków w nauce, więc mieli oni więcej czasu dla siebie. Mimo wszystko, zawsze czuwali nad jego edukacją i pilnowali, aby nigdy niczego mu nie zabrakło.
Pewnego razu, brat ojca, wujek Michał, wraz z rodziną wybierali się na narty. Zaproponowali Maćkowi wspólny wyjazd, to był piękny, zimowy dzień. Wszyscy razem poszli pozjeżdżać ze stoku. Chłopak również z tym bardzo dobrze sobie radził, niedawno uczył się jazdy na nartach. Dziadkowie byli zupełnie spokojni o wnuka, był pod dobrą opieką. Maciek pokazywał swojej rodzinie nowy styl jazdy, jakiego się nauczył, robił to naprawdę znakomicie. Byli z niego bardzo dumni.
Cała rodzina cieszyła się swoim urlopem i wzajemnym towarzystwem. Gdy już kończył się dzień, postanowili jeszcze iść na spacer. Bratanek poprosił wujka i ciotkę, aby mógł jeszcze trochę pozjeżdżać. Małżeństwo zgodziło się i oddalili się, umówili się z chłopcem za godzinę w hotelu.
Chłopak natychmiast pobiegł na stok, chciał jeszcze trochę poszaleć.
– Co tak długo go nie ma? Minęła już godzina – powiedział wuj Michał.
– Idę mu na przeciw, chyba nic się nie stało?- dodał.
To był ich ostatni wspólny dzień. Po tym wydarzeniu, szczęśliwe życie rodziny skończyło się na zawsze. Może Ci, którzy mówią, że Bóg zabiera tych, których kocha najbardziej, aby tylko Ci wybrani byli z nim, mają rację?
Pod stokiem stała migająca światłem karetka pogotowia. Ratownicy medyczni próbowali kogoś ratować, w około było pełno ludzi. Kiedy Michał podszedł trzęsącymi się nogami, zobaczył swojego ukochanego bratanka, który leżał bez życia z zakrwawioną głową. Okazało się, że bardzo niefortunnie przewrócił się i uderzył głową o kamień, który był ukryty tuż pod śniegiem. Uderzenie było tak silne, że nic nie dało się już zrobić. Nawet gdyby ktoś był w pobliżu, nie zdołał by pomóc młodemu chłopakowi.
Po śmierci wnuka, Anna i Marek bardzo długo nie mogli dość do siebie, wszystko straciło dla nich sens, po prostu nie chciało im się żyć. Nie mogli sobie wybaczyć, że wtedy puścili go na narty, mógł zostać w domu.
Nie ma chyba człowieka na świecie, który nie zadawał by sobie pytań, dlaczego tak się stało? Dlaczego to właśnie ich spotkało? Na takie pytania nie ma odpowiedzi.




