Gdy dowiedziałam się, na jakich zasadach teściowie mojej córki przekazali swoje drugie mieszkanie jej i jej mężowi, nie mogłam w to uwierzyć. Moja córka, Kasia, niedawno zamieszkała ze swoim mężem, Kamilem, w drugim mieszkaniu jego rodziców. Normalnie rodzice Kamila wynajmują je innym ludziom a przynajmniej tak było, zanim Kamil i Kasia wzięli ślub. Niedawno dowiedziałam się, że teściowie mojej córki pobierają od nich opłaty za wynajem mieszkania. Kiedy córka mi o tym powiedziała, od razu pomyślałam, że chodzi o opłaty za media i uspokoiłam ją, mówiąc, że to jest normalne, ale okazało się, że to nie tylko to. Dzieci w pełni płacą za swoje mieszkanie w mieszkaniu rodziców Kamila.
Kasia i Kamil obecnie studiują na trzecim i czwartym roku więc nie pracują na pełny etat, tylko dorabiają. Ich łączny dochód jest tylko o kilkaset złotych większy od czynszu. Rodzice Kamila zawsze wydawali mi się dziwni. Nie wydają pieniędzy na wakacje, bo „można zobaczyć zabytki w Internecie”, nie kupują butów tylko naprawiają stare i noszą te same ubrania od kilku lat. Patrząc na ich zdjęcia widać, że z nikim nie rozmawiają, niczym się nie interesują ani nie zajmują.
Dowiedziałam się, że teraz zamierzają kupić kolejne mieszkanie. Pierwsze dwa kupili za gotówkę, bez kredytu więc teraz zarabiają na pieniądzach mojej córki na zakup kolejnego. Każdy grosz zbierają na koncie z odsetkami by ponownie, bez kredytu, wzbogacić się o trzecie już mieszkanie. Nie mogę zrozumieć ich zachowania. Całe moje życie mieszkałam z mężem, w dwupokojowym mieszkaniu które odziedziczyłam po moim tacie.
Już proponowałam córce, żeby przeprowadziła się z Kamilem do nas, bo widzę, że z powodu braku pieniędzy zaczynają mieć problemy w małżeństwie; mieszkanie, opłaty, jedzenie – cała pensja idzie na to, a o rozrywkach czy wyjazdach mogą tylko pomarzyć. Córka odmówiła przeprowadzki; co jest w pełni zrozumiałe, ale jest mi bardzo przykro, że nie mogę pomóc dzieciom i zapewnić im lepszego życia.

