Teściowa nazwała mnie okropną żoną i matką, bo nie jestem idealną gospodynią, a mój mąż jej broni.

Ostatnio w naszej rodzinie dużo się działo. Właśnie zakończyłam urlop macierzyński, a nasza córka zaczęła chodzić do przedszkola. W tym samym czasie remontowaliśmy też mieszkanie, które kupili nam moi rodzice. Początki Oli w przedszkolu były bardzo ciężkie, ponieważ placówka mieści się w sporej odległości od naszego nowego mieszkania, przez to musi bardzo wcześnie wstawać, a tego nie cierpi. Żeby chwilkę dłużej pospać, zrezygnowała z jedzenia śniadań w domu, ale na całe szczęście chętnie je w przedszkolu, więc nie był to wielki problem. Ja i mąż też w pośpiechu przed pracą szybko łapaliśmy po kanapce przed wyjściem, bo na nic więcej nie ma czasu. Obiady zazwyczaj jemy w pracy, a kolację też często pomijamy albo jemy coś drobnego jak jogurt czy gotowe dania z mikrofali. Nasza córka też przychodzi najedzona, więc mało gotujemy.

Ten układ nam wychodził, dopóki nie przyjechała moja teściowa pod pretekstem badań lekarskich. Teściowa nie poświęcała nam ani wnuczce zbyt dużo uwagi, ponieważ była nieustannie zajęta opieką nad dziećmi siostry mojego męża. Jest u niej w roli babci, niani i gospodyni domowej. Moja szwagierka nawet przeprowadziła się do mieszkania w tym samym bloku, by być jeszcze bliżej. Mimo że sama nie pracuje, prosi mamę o pomoc we wszystkim, o każdej porze dnia, a nawet nocy. Z tego powodu moja teściowa często podaje swoją córkę jako wzór matki, bo ma zawsze czysto w domu i zawsze jest coś ugotowane, co niezwykle działa mi na nerwy. Gdy przyjechała, pierwsze co zrobiła to zajrzała do lodówki i wybuchła, gdy zobaczyła, że nie ma ugotowanej zupy. Wytłumaczyłam jej, że zupy gotuje w weekendy, bo nie ma nas w domu, na co ona zaczęła sugerować mi, że przeze mnie jej syn i wnuczka głodują.

Następnego ranka nie było lepiej. Gdy zobaczyła, że jej syn je na śniadanie suszone owoce, a Ola nie zjadła nic, zaczęła mnie wyzywać od okropnych matek i żałosnych żon, a to tylko dlatego, że nie przygotowałam dla wszystkich śniadania składającego się z trzech dań. Po raz setny porównała mnie do swojej „idealnej” córki, chwaląc jej osiągnięcia w prowadzeniu domu. Taktownie powiedziałam jej, że nie będę dłużej tolerować takich komentarzy w moim mieszkaniu, na co ona obraziła się i oznajmiła, że będzie spać w hotelu. Na dodatek zadzwoniła do mojego męża i skłamała, że kazałam jej się wynosić. Chyba miała nadzieję, że syn będzie jej bronił i się o to pokłócimy. Cieszyłam się, że mąż w końcu poznał się na charakterze swojej matki, ale po powrocie do domu wyglądał na obrażonego. Zarzucił mi, że to ja źle ją potraktowałam, i że następnym razem on też tak potraktuje moich rodziców. Na szczęście mało mnie to obchodzi, a liczy się tylko to, że już nie muszę dłużej udawać przed teściową.

Oceń artykuł
TwojaCena
Teściowa nazwała mnie okropną żoną i matką, bo nie jestem idealną gospodynią, a mój mąż jej broni.