Staruszek przygotował swoim dzieciom i wnukom niespodziankę. Ukrył pieniądze i zostawił wskazówki notariuszowi

Wczesnym rankiem, rodzina spotkała się w kancelarii notarialnej. Wszyscy mieli nadzieję, że zmarły zostawił im sporą sumę pieniędzy. Notariusz spóźniał się, a starsza córka była zdenerwowana.

Jak długo możemy czekać? Chcę się dowiedzieć, czy ojciec coś mi zostawił, żebym wiedziała, na czym stoję – powiedziała Elżbieta.

– Ciociu Elu, tak nie wypada. Właściwie powinnaś się smucić, przecież Twój ojciec nie żyje – oburzyła się siostrzenica Natalia.

– Przestań mnie tak nazywać. Jestem jeszcze młoda! Mów mi po imieniu! – Odparła głośno Elżbieta.

– Bez względu na to, ile będziesz nakładać makijażu i poddawać się zabiegom odmładzającym, nie staniesz się młodsza – zaśmiał się jej mąż.

Wreszcie do gabinetu wszedł notariusz. Uważnie obejrzał wszystkich obecnych i wziął ze stolika teczkę z dokumentami.

– Czy wszyscy są gotowi, abym odczytał testament? – zapytał zgromadzonych.

Obecni kiwnęli twierdząco głową. Notariusz otworzył teczkę, uśmiechnął się tajemniczo i zaczął odczytywać ostatnią wolę i testament ich ojca: „Pozostawiłem Wam wszystkim spadek. Tylko żeby go otrzymać, musicie go odnaleźć. Jako dziecko mieszkałem z rodzicami we wsi Malnowice. Nie mieliśmy wiele, ale żyliśmy razem i szczęśliwie. W moim starym, rodzinnym domu jest sejf, są w nim wszystkie pieniądze, ale żeby go otworzyć, trzeba znaleźć klucz. Notariusz da Wam mapę i dopilnuje, żebyście przestrzegali zasad. Powodzenia moi drodzy!”

Przez kilka minut, wszyscy siedzieli w milczeniu. Nikt nie mógł uwierzyć, że staruszek, nawet po śmierci, postanowił utrudnić im życie.

– Wraz z mężem, udajemy się teraz do wioski. Kto jedzie z nami? Musimy odnaleźć sejf – oznajmiła Elżbieta.

Ja z Natalią zrzekamy się spadku. Ojciec zawsze lubił płatać nam figle, myślę, że jest w tym jakiś haczyk, a my nie potrzebujemy tych pieniędzy – powiedziała najmłodsza córka zmarłego.

Elżbieta, jej mąż i dwóch braci z rodzinami, udali się do wsi. Wypełniali jedno zadanie po drugim. Weszli do stodoły, żeby zobaczyć zwierzęta, szukali wskazówek w sianie, dosłownie wszędzie. Sąsiedzi tylko obserwowali to, co robiła rodzina Stefana i zrywali boki ze śmiechu. W ciągu kilku minut, droga, elegancka sukienka Eli, zamieniła się w potarganą szmatę. Kiedy znaleźli klucz i otworzyli sejf, wszystkim opadły szczęki. Wewnątrz, znajdowało się mnóstwo lizaków i notatka: „Pieniądze poszły na cele charytatywne, a Wy dostaniecie to, na co zasłużyliście. Dziękuję za rozśmieszenie moich drogich sąsiadów”.

Oceń artykuł
TwojaCena
Staruszek przygotował swoim dzieciom i wnukom niespodziankę. Ukrył pieniądze i zostawił wskazówki notariuszowi