Rodzinna zagadka

Rodzinna tajemnica

Pięcioletnia Zosia obudziła się w środku nocy, słysząc hałas w mieszkaniu. Za oknem było jeszcze ciemno. Wyszła cicho z pokoju i zobaczyła przy łóżku mamy ludzi w białych kitlach. Krystyna leżała nieruchomo z zamkniętymi oczami.

Mamo, mamusiu szepnęła Zosia, łkając. Mamo, obudź się

Widziała, jak wynieśli matkę na noszach i zabrali do szpitala. Ojciec Tomasz został z nią. Już wieczorem słyszała, jak rodzice się kłócili. Często padało imię Irena wiedziała, że to siostra mamy, ale od dawna jej nie było, umarła. Zosia nawet widziała zdjęcie Ireny wiszące u babci Hani na ścianie w ich wiejskim domu.

Nie rozumiała, o co poszło rodzicom. Mama płakała, tata podnosił głos. W końcu wszyscy poszli spać, a teraz coś się stało mamie.

Tato, co z mamą? zapytała ze łzami.

Wiesz, Zosiu, ma chore serce. Nie może się denerwować. Wracaj do łóżka, jeszcze jest wcześnie, obudzę cię przed przedszkolem.

Krystynie rzeczywiście zrobiło się słabo nie mogła się poruszyć ani mówić. Tomasz spał na kanapie, a ona nie miała siły zawołać. Coś jednak sprawiło, że w środku nocy obudził się i podszedł do niej. Dotknął jej ramienia, ale nie zareagowała. Przeraził się i wezwał karetkę.

Rano Tomasz zabrał Zosię do przedszkła, które było niedaleko. Otworzył drzwi, delikatnie popchnął ją:

Biegnij, córeczko, przebierz się i idź do grupy. Spóźniam się do pracy. Wieczorem cię zabiorę, pojedziemy do mamy do szpitala.

W pracy starał się nie myśleć, choć niewyspanie dawało o sobie znać. Podeszła do niego Kasia, dyspozytorka i jego kochanka. Młoda, ładna i przebojowa. Pewnego razu po firmowej imprezie obudził się w jej kawalerce. Pamiętał, jak całego wieczoru nie odchodziła od niego.

Tomasz był kierowcą ciężarówki, a z Kasią spotykał się od dwóch lat. Żona nie wiedziała o zdradzie, ale może coś przeczuwała. Poprzedniego dnia wybuchła awantura, bo Krystyna dowiedziała się, że wrócił z trasy wcześniej, ale wpadł do Kasi.

Krystyna wracając z pracy spotkała Magdę, która pracowała z Tomaszem w księgowości. Rozmawiały, a Magda mimochodem rzuciła:

Twój mąż wrócił wczoraj z trasy, zapomniał oddać rozliczenie.

Jak to wczoraj? Jeszcze go nie ma w domu zdziwiła się Krystyna.

No, widziałam jego auto odpowiedziała Magda i nagle zrozumiała, że się wygadała. W firmie wszyscy wiedzieli, że Tomasz romansuje z Kasią.

Ojej, Krystyna, może się pomyliłam szybko się pożegnała.

Wieczorem, gdy Tomasz wrócił, Krystyna od razu zapytała:

Gdzie byłeś? Wróciłeś wczoraj

Skąd wiesz? Kto ci powiedział?

Powiedzieli! Nie muszę się tłumaczyć!

Kłótnia się rozgorzała, wyciągali stare urazy. Zosia słyszała to ze swojego pokoju. Rodzice czasem się kłócili, ale tym razem było gorzej.

W końcu Krystyna zmusiła męża, by przyznał się do zdrady. Może gdyby tego nie zrobił, nie dostałaby ataku serca. Ale wzięła to wszystko zbyt głęboko do siebie.

Wieczorem Tomasz zabrał Zosię do szpitala. Krystyna leżała blada, pod kroplówką. Słabo się uśmiechnęła do córki, ale na męża spojrzała zimno.

Tomasz już podjął decyzję odejdzie od Krystyny. Kasia naciskała, by się do niej wprowadził, bo spodziewała się dziecka. Ale nie mógł powiedzieć tego żonie, bo lekarz zabronił jej denerwować.

Krystyna wróciła ze szpitala, ale nie mogła pracować. Babcia Hania przyjechała i zaproponowała, by zabrała ją z Zosią na wieś.

Mamusiu, a co z tatą? zapytała Zosia.

Córeczko, tata już z nami nie będzie mieszkał. Pojedziemy do babci, tam pójdziesz do szkoły. Muszę odpocząć, inaczej znowu trafię do szpitala.

Nie wiedziała, że Tomasz przyszedł do Krystyny przed jej wyjściem, a ona powiedziała mu:

Zabierz swoje rzeczy i wynoś się. Rozwiodę się z tobą. I tak Zosia nie jest twoją córką.

Tomasz wyprowadził się do Kasi i zniknął z ich życia. Zamieszkały na wsi u babci. Pewnego dnia Zosia przypadkiem usłyszała, jak babcia rozmawia z sąsiadką:

A zięć? Znalazł sobie młodszą i zdrową. Już mu nawet urodziła. Krystynka słaba, ciągle ma duszności.

Zosia widziała, jak mama często patrzy na zdjęcie Ireny i wzdycha. Raz nawet zauważyła jej łzę.

Minęły lata. Krystyna chorowała, Zosia pomagała babci. Pewnego dnia wracając ze sklepu, spotkały sąsiadkę, która powiedziała:

Boże, Haniu, twoja wnuczka to żywa Irena! Pamiętam ją jako dziecko.

Zosia przeglądała album i zauważyła, że rzeczywiście jest podobna do ciotki.

Nie zdążyła o tym porozmawiać, bo Krystynie znowu zrobiło się słabo. Tym razem nie przeżyła.

Zosia była w siódmej klasie, gdy mama umarła. Często chodziły z babcią na cmentarz. Pewnego dnia, już w liceum, zapytała:

Babciu, dlaczego jestem taka podobna do cioci Ireny, a nie do mamy?

Babcia westchnęła i zaczęła opowiadać:

Zosiu, twoja mama Irena zginęła w wypadku. Miałaś wtedy dwa lata. Krystyna i Tomasz cię adoptowali. Kochała cię jak własną córkę.

Więc Irena to moja prawdziwa mama?

Tak, kochanie. A twój ojciec to był Marek. Zginęli razem.

Babcia wyznała też, że w wypadku był winny Tomasz. Jechał zmęczony, nie zauważył znaku. Samolotem uderzył w ich auto, które spadło do rowu. Uciekł, a potem się przyznał Krystynie.

Zosia skończyła medycynę, zabrała babcię do miasta. Wyszła za mąż za kolegę z pracy, Jacka. Babcia doczekała się prawnuków, bliźniaków.

Odeszła spokojnie, pochowali ją obok córek.

Zosia patrzyła na zdjęcia Ireny i Krystyny miała dwie mamy, choć żadnej nie było przy niej. Ale nauczyła się,

Oceń artykuł
TwojaCena
Rodzinna zagadka