Rodzinna zagadka

Rodzinna tajemnica

Pięcioletnia Zosia obudziła się, gdy w mieszkaniu usłyszała hałas i przyciszone rozmowy. Za oknem było jeszcze ciemno. Wyszła z pokoju i zobaczyła ludzi w białych kitlach przy łóżku mamy. Katarzyna leżała nieruchomo z zamkniętymi oczami.

Mamo, mamusiu szepnęła Zosia, drżąc ze strachu. Wstawaj Zaczęła płakać.

Zobaczyła, jak mamę wynoszą na noszach i wywożą do szpitala. Tato, Marek, został z nią. Wieczorem słyszała, jak rodzice się kłócili. Często powtarzało się imię Agata wiedziała, że to siostra mamy, ale dawno już nie żyła. Zosia widziała nawet jej zdjęcie wiszące u babci Hani w domu na wsi.

Nie rozumiała, o co poszło rodzicom. Mama płakała, tato podnosił głos. W końcu wszyscy poszli spać. A teraz coś się stało mamie.

Tato, co z mamą? zapytała przez łzy.

Słuchaj, Zosiu, ma chore serce. Nie może się denerwować. Wracaj do łóżka, jeszcze jest wcześnie. Później cię obudzę do przedszkola.

Katarzynie naprawdę zrobiło się słabo. Leżała bez ruchu, nie mogąc nawet krzyknąć. Marek spał na kanapie w salonie, a ona nie miała siły go zawołać. Coś jednak sprawiło, że obudził się w środku nocy i podszedł do żony. Dotknął jej ramienia, ale nie zareagowała. Przeraził się i wezwał pogotowie.

Rano Marek spieszył się do pracy, a Zosię trzeba było odprowadzić do przedszkola. Na szczęście było blisko. Otworzył drzwi i lekko popchnął córkę:

Biegnij, przebierzesz się sama. Spóźniam się. Wieczorem pojedziemy do mamy do szpitala.

W pracy starał się nie myśleć, choć niewyspanie dawało się we znaki. Podeszła do niego Iza, dyspozytorka i nieoficjalnie jego kochanka. Młoda, ładna i energiczna. Pewnego razu po firmowej imprezie obudził się w jej kawalerce. Nie pamiętał wszystkiego, ale cały wieczór spędził uśmiechnięty przy jej boku.

Marek jeździł ciężarówkami, a z Izą spotykał się od dwóch lat. Żona nie wiedziała o zdradzie, ale może coś przeczuwała. Właśnie dlatego poprzedniego dnia wybuchła kłótnia dowiedziała się, że wrócił z trasy wcześniej, ale zamiast do domu, poszedł do Izy.

Katarzyna wracając z pracy spotkała Beatę, która pracowała w księgowości u Marka. Rozmawiały, a Beata niechcący wspomniała:

Twój mąż wrócił wczoraj z trasy, ale zapomniał oddać dokumenty.

Jak to wczoraj? Przecież go nie ma w domu! zdziwiła się Katarzyna.

No widziałam jego samochód odparła Beata i nagle zamilkła, bo w firmie wszyscy wiedzieli o romansie Marka z Izą. Może się pomyliłam. Do zobaczenia! szybko się oddaliła, zostawiając Katarzynę w osłupieniu.

Wieczorem Marek wrócił, a ona od razu rzuciła pytanie:

Gdzie byłeś? Podobno wróciłeś wczoraj

Skąd taki pomysł? Kto ci to powiedział?

Powiedzieli! Nie musisz wiedzieć kto!

Słowo za słowem kłótnia się zaogniła. Wszystko wyszło na jaw. Zosia słyszała w swoim pokoju podniesione głosy. Rodzice czasem się kłócili, ale tego wieczoru było gorzej niż zwykle.

Katarzyna nie wytrzymała i zmusiła męża do przyznania się. Gdyby nie to, może nic by się nie stało. Ale wzięła wszystko zbyt do serca.

Wieczorem Marek zabrał Zosię do szpitala. Katarzyna leżała blada, pod kroplówką. Słabo się uśmiechnęła do córki, ale na męża spojrzała zimno.

Marek już podjął decyzję odejdzie od żony. Iza naciskała, żeby się do niej wprowadził, bo spodziewała się jego dziecka. Nie mógł jednak powiedzieć tego Katarzynie lekarz zabronił jej stresować.

Czas mijał. Dopóki Katarzyna była w szpitalu, Marka nie wysyłano w trasę. Kilka razy odwiedzili ją z Zosią. Pewnego dnia przyjechała babcia Hania, teściowa Marka, i powiedziała do wnuczki:

Zosieńko, idź do pokoju. Muszę porozmawiać z twoim tatą.

Zosia posłusznie wyszła. Najpierw było cicho, ale potem usłyszała, jak babcia znów mówi o Agacie, a ojciec odpowiadał ostro.

Hania wiedziała, że Marek od dawna zdradza jej córkę. Wcześniej milczała, ale gdy Katarzyna trafiła do szpitala, postanowiła interweniować. Marek zachowywał się bezczelnie i kazał jej się nie wtrącać.

Katarzynę wypisano, ale miała zakaz pracy była zbyt słaba. Hania zaproponowała, żeby zabrać ją i Zosię na wieś. Tam był świeży powietrz i spokój. Tylko Zosia nie rozumiała:

A co z tatą?

Córeczko, tatuś już do nas nie wróci. Będzie mieszkał gdzie indziej. Jak dorośniesz, wszystko zrozumiesz. A my pojedziemy do babci. Tam pójdziesz do szkoły. Muszę odpocząć, bo znów trafię do szpitala.

Zosia nie wiedziała, że przed wypisem Marek odwiedził żonę, a ta powiedziała mu stanowczo:

Zabierz swoje rzeczy i wynoś się. Sam

Oceń artykuł
TwojaCena
Rodzinna zagadka