Rodzice Janusza nie spodziewali się tego, że syn pracując zagranicą, pozna kobietę i założy rodzinę. Gdy młodzi wrócili do kraju, teściowie nie zaakceptowali synowej i jawnie okazywali jej nienawiść. A Janusz nie zrobił nic, by obronić swoją żonę.

Janusz pochodził z niezbyt bogatej, wiejskiej rodziny, dlatego też, gdy trafiła się okazja, wyjechał do pracy za granicę. Praca nie należała do lekkich, jak to w rolnictwie, ale chłopak uczył się nowych rzeczy i dobrze zarabiał. To sprawiało, że nie śpieszył się z powrotem do domu, a i rodzice nie nalegali na to, bo Janusz część zarobionych pieniędzy dawał im na modernizację ich gospodarstwa.

Po jakimś czasie chłopak poznał Roksanę – dziewczynę, która pracowała w sąsiednim gospodarstwie. Właściwie to już wcześniej wpadła Januszowi w oko, ale jakoś nie mieli okazji, by się spotkać. Okazja nadarzyła się na festynie. Janusz podszedł do niej, zaczęli rozmawiać i z zabawy wyszli już razem. Bardzo mu się podobała ta wesoła, rozgadana dziewczyna, a i on nie był jej obojętny. Wkrótce byli parą i spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Ich miłość kwitła, a któregoś dnia okazało się, że Roksana jest w ciąży. Młodzi postanowili, że dziecko urodzi się za granicą, bo niby podwójne obywatelstwo, da mu lepszy start na przyszłość.

Żeby ich sytuacja była bardziej klarowna, postanowili, że wezmą na razie ślub cywilny, a później, po powrocie do kraju, ślub kościelny. Roksana urodziła śliczną, zdrową dziewczynkę i jak tylko trochę doszła do siebie, młodzi wrócili do Polski.

Niestety, ich powrót nie był radosnym wydarzeniem dla rodziny, a młoda synowa całkiem nie przypadła teściom do gustu.

Praktycznie od razu na dziewczynę spadło mnóstwo obowiązków i każdego dnia dochodziły nowe. Wykonywała wszystkie prace, a w zamian nigdy nie usłyszała nawet dobrego słowa. Teściowa wytykała jej najdrobniejsze błędy. Janusz widział co się dzieje, ale nie reagował na zachowanie rodziców. Był zupełnie innym człowiekiem od tego, którego Roksana poznała za granicą.

Najgorsze były niedzielę, gdy do rodziców przyjeżdżało rodzeństwo Janusza ze swoimi rodzinami.

Od rana trzeba było szykować jedzenie dla 9 osób. Dwudaniowy obiad, jakaś sałatka i deser. Wszystko robiła sama, nikt jej nie pomagał. Dobrze, że chociaż mąż w tym czasie zajmował się dzieckiem.

Podczas jednej z takich niedzielnych wizyt, Roksana przysiadła się do stołu i chciała coś zjeść, bo wcześniej nie miała na to czasu. Gdy tylko teściowa to zobaczyła, od razu naskoczyła na dziewczynę, że za dużo je.
– Taka niepozorna, a tyle je. Gdzie to się mieści? – I zaczęła się śmiać. Po chwili wszyscy obecni też zanosili się śmiechem.

Roksana wybiegła z domu, usiadła na ławeczce i zaczęła płakać. Najbardziej bolało, że Janusz też się z niej naśmiewał.
Gdy tak myślała o zachowaniu męża, usłyszała głos teściowej.
– Jak ja nienawidzę tej dziewuchy! Gdyby nie ona, Janusz ożeniłby się z Krysią od Mazurów.

Połączylibyśmy oba gospodarstwa i Janusz byłby gospodarzem na całą wieś. A tak, sama widzisz. –teściowa żaliła się do swojej córki.
Roksana nie słuchała dalej, wstała z ławki i poszła do swojego pokoju. Widok śpiącego dziecka trochę ją uspokoił.

Wieczorem, gdy goście już pojechali, Roksana poszła do kuchni i zaczęła myć naczynia. Tysiące myśli przelatywało jej przez głowę. Jaka przyszłość ją czeka u boku człowieka, który pozwala na poniżanie swojej żony i mało tego, sam robi to samo. Niespodziewanie, z tych niewesołych myśli, wyrwał ją głos teścia.
– Dziewczyno, jak ja cię nie lubię. Wiesz o tym, prawda? Sam nie wiem, czemu tak jest. Widzę, jak się starasz, jesteś pracowita i dbasz o wszystko, ale nie potrafię cię polubić. Nikomu złego słowa nie powiesz, dla wszystkich jesteś taka miła, a i tak cię nie lubią. Nie uważasz, że to trochę dziwne?

Roksana smutno pokiwała głową.
Sama sobie się dziwiła, jak to wszystko wytrzymuje i imię czego daje się tak upokarzać?

Oceń artykuł
TwojaCena
Rodzice Janusza nie spodziewali się tego, że syn pracując zagranicą, pozna kobietę i założy rodzinę. Gdy młodzi wrócili do kraju, teściowie nie zaakceptowali synowej i jawnie okazywali jej nienawiść. A Janusz nie zrobił nic, by obronić swoją żonę.