Prawdziwi mężczyźni, którzy nie boją się trudnych wyzwań jednak istnieją

Postanowiłam powiedzieć mojemu 20-letniemu chłopakowi, że mam 4-letnie dziecko. Jego reakcja mnie zadziwiła. Urodziłam dziecko bardzo wcześnie. Nie, nie dlatego, że jestem jakąś powierzchownie nieodpowiedzialną dziewczyną, która zakochała się w pustych słowach o miłości, ale z powodu mojej sytuacji życiowej.

Z ojcem mojego 4-letniego dziecka, nie utrzymuję kontaktu. Moja mama bardzo mi pomogła na początku z moim synem. Teraz zarabiam wystarczająco dużo, by zapewnić sobie i synowi życie na dobrym poziomie.

Niedawno poznałem Aleksandra, 20-letniego chłopaka, który napisał do mnie w Internecie po tym, jak zobaczył moje komentarze pod jednym z moich postów. Rozmawialiśmy i zdaliśmy sobie sprawę, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Oczywiście nie powiedziałam mu o tym, że mam dziecko, bo bym go odstraszyła.
Niektórzy mężczyźni nie akceptują dzieci innych ludzi nawet w dojrzałym wieku, a Sylwek ma zaledwie 20 lat, więc nie spodziewałam się, że nasza komunikacja będzie kontynuowana po tym, jak dowiedział się o mojej sytuacji.

Długo zwlekałam z ujawnieniem mu prawdy, tylko po to by móc dłużej cieszyć się jego uwagą i wsparciem. Wkrótce nasz związek skończy rok i dopiero niedawno odważyłam się wyznać mu swój największy sekret, który już bardzo mnie dręczył.

Budziłam się w nocy przerażona, że Sylwek dowie się o moim synu… i to nie ode mnie.

Zaprosiłam go więc do naszej kawiarni i powiedziałam, że będę na niego czekać przy naszym stoliku. Zabrałam też ze sobą syna.

Był bardzo zaskoczony, gdy go zobaczył, a kiedy dowiedział się, że to mój syn, zaniemówił. Po prostu siedział tam, patrząc na mojegoo syna, patrząc mi w oczy i nic nie mówiąc. Zdałam sobie sprawę, że to koniec.

W tym czasie zaakceptowałem już fakt, że niezależnie od wyniku tej sytuacji, będzie ona ostateczna pod każdym względem. Czekałam, aż Sylwek pożegna się z nami i odejdzie na zawsze. Wstał, spojrzał na mnie ponownie i wyszedł bez pożegnania.

Parę minut później wrócił z zestawem dziecięcym w rękach. Z radością usiadł naprzeciwko mojego syna i powiedział:

– No to może wreszcie się zapoznamy?

Przedwczoraj Sylwek oświadczył mi się. Aktywnie przygotowujemy się do ślubu, który odbędzie się w sierpniu. Nie wiem, czym sobie na Niego zasłużyłam, ale nie będę owijać w bawełnę i powiem, że jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie!

Oceń artykuł
TwojaCena
Prawdziwi mężczyźni, którzy nie boją się trudnych wyzwań jednak istnieją