Postanowił zaniedbać rodzinę
Dawno temu, na wsiach panowała radość młodzież chodziła na potańcówki, nawet do sąsiednich wiosek. Nie było wtedy internetu, więc bawiono się, tańczono, żartowano, a życie wyglądało zupełnie inaczej.
Danuta wyszła za mąż z miłości za Jacka z sąsiedniej wsi. Pewnego dnia przyjechał on na swoim starym motocyklu na miejscową zabawę i, ujrzawszy Danusię, zakochał się od pierwszego wejrzenia. Dziewczyna była delikatna i skromna, co poznał po jej rumieńcach, gdy się do niej zbliżał.
Stachu, ta Danusia z kimś się spotyka? spytał Jacek znajomego chłopaka.
Nie, ale ma wielu adoratorów. A ty co, zakochałeś się? zaśmiał się Staszek.
Ładna dziewczyna mruknął Jacek, spoglądając na nią, i postanowił nie przegapić okazji.
Miłość przyszła, a sen odszedł
Muzyka grzmiała, a Jacek podszedł do Danusi, ujął ją za rękę i zaprosił do tańca. Cały wieczór nie odstępował jej, czując, że nie tylko on ją pociąga ona też czuła to samo.
Z zabawy wyszli późno, przy blasku jasnego księżyca.
Danusiu, mam motor, może się przejedziemy? zaproponował. A jeśli się boisz, możemy się przejść.
Boję się, wolę się przejść.
Szli trzymając się za ręce, pod księżycem, i nikt nie był wtedy szczęśliwszy od nich. Danuta zakochała się od pierwszego spojrzenia. Nigdy wcześniej nie była z chłopakiem, choć wiedziała, że się podobała ale jej serce było wolne.
Tego wieczoru Jacek odprowadził ją do domu, długo stali pod drzwiami, w końcu się pożegnali, a Danusia wbiegła do środka. Słyszała jeszcze, jak Jacek odjeżdża motorem do swojej wsi, oddalonej o pięć kilometrów.
Więc to właśnie jest miłość myślała Danuta, układając się do snu.
Sen nie przychodził, w głowie kotłowały się wspomnienia tego spotkania. Jacek bardzo jej się spodobał przystojny, wysportowany, ciemnowłosy, ale z niebieskimi oczami.
Nigdy czegoś takiego nie czułam myślała. Nawet gdy podobał mi się Bolek w dziewiątej klasie, ale to szybko przeszło.
Mijał czas, Jacek często przyjeżdżał, aż pewnego dnia oznajmił:
A może bym cię porwał i wzięlibyśmy ślub?
Po co? zdziwiła się. I tak bym się z tobą ożeniła.
No to czekaj na swatów! zaśmiał się Jacek, obejmując ją.
Małżeńskie życie i przeprowadzka do miasta
Wkrótce przyjechał z rodzicami prosić o jej rękę na trójce koni z dzwoneczkami i kolorowymi wstążkami. Zupełnie jak za dawnych czasów…
Jacek był przystojny, więc Danuta zakochała się bez pamięci. Choć matka ostrzegała:
Córko, wybrałaś sobie za pięknego chłopa. Tacy mężczyźni to sami dla siebie.
Mamo, kochamy się, wszystko będzie dobrze.
Daj Boże westchnęła matka, patrząc na zięcia, który też nie spuszczał wzroku z ukochanej.
Mieszkali we wsi Jacka, ale młodzi ciągnęli do miasta, więc po trzech latach postanowili wyjechać. Mieli już małego synka.
Jedźcie wspierała teściowa. Ja zajmę się chłopcem. Jasio już chodzi, będzie łatwiej. Co wy tu robić będziecie? W mieście fabryki, praca, zagospodarujecie się. Później zabierzecie Jasia.
Wokół ludzie, młodzież wszędzie
Tak też zrobili. Wyjechali do miasta, gdzie życie było zupełnie inne. Tłumy ludzi, młodzież, wszędzie potrzeba rąk do pracy. Jacek szybko znalazł zatrudnienie w fabryce, a Danuta w szwalni.
Danusiu, wyobraź sobie, dostałem pokój w zakładowym internacie. Będziemy mieli swoje miejsce! radośnie oznajmił mąż.
Naprawdę, Jacku? Tak się cieszę. Zabierzemy Jasia, niedługo skończy trzy lata, zapiszemy go do przedszkola. Bardzo za nim tęsknię.
Ja też.
Mijały lata. Jaś chodził już do przedszkola z radością, rodzice pracowali.
Jacku, chyba będziemy mieli drugie dziecko powiedziała pewnego dnia Danuta.
Cieszę się. Gdzie jeden, tam i drugi uśmiechnął się Jacek.
Drugiego syna, Tomka, przywieźli już do swojego mieszkania, które Jacek dostał od zakładu. Z czasem kupili meble. Danuta zajmowała się dziećmi, mąż pracował. Żona ufała mu bezgranicznie, a on to wykorzystywał. Nie kłócili się, Danuta była pochłonięta domem. Żyli spokojnie.
Starszy syn, Jaś, poszedł do szkoły, przybyło obowiązków. Jacek z Danutą zadomowili się w mieście, mieli już wielu znajomych. W fabryce Jacka pracowało dużo kobiet. Z początku tylko się przyglądał, ale one były przebojowe same rzucały komplementy przystojnemu mężczyźnie, niby żartem zapraszały do siebie.
Wkrótce Jacek zrozumiał, że w każdym żarcie jest ziarno prawdy. Grażyna, magazynierka, pewnego dnia powiedziała z uśmiechem:
Jacku, a jakbyś przyszedł na moje urodziny? patrzyła mu w oczy.
Czemu nie? Tylko powiedz gdzie i kiedy.
Po tych urodzinach Jacek rozsmakował się w zdradzie. Raz, potem drugi, i poszło. Zaczęły się romanse nie tylko z Grażyną, ale i innymi. Zdradzał żonę na lewo i prawo.
Gdy Danuta spytała:
Jacku, czemu ostatnio tak późno wracasz? mąż szybko znalazł wymówkę:
Dużo pracy, jestem dobry w tym, co robię, szef często każe zostawać.
Jeśli ktoś kocha, nie zdradzi
Danuta naiwnie wierzyła, aż pewnego dnia koleżanki z pracy otworzyły jej oczy.
Danuta, naprawdę nie widzisz? Twój mąż to kobieciarz. Romansuje nie tylko w fabryce, ale i u nas.
Jak to? Jeśli ktoś kocha, nie zdradza odparła.
Jak się da! Jesteś naiwna, Danusiu.
Wieczorem była rozmowa. Danuta była w szoku, gdy mąż nawet nie próbował się tłumaczyć.
Tak, bywają inne kobiety. Ale to twoja wina. Zawsze zajęta dziećmi. Nie masz dla mnie czasu.
A kiedy mam go znaleźć, skoro przychodzisz tylko się przespać? odparła zgnębiona.
Nigdy sama by się nie odważyła na rozwód
Po tej rozmowie zapanowała cisza. Potem się pogodPo latach samotności Danuta zrozumiała, że największą wolnością jest spokój, którego nigdy nie zaznała u boku Jacka.




