Postanowiłem zignorować rodzinę

Kiedyś w polskich wsiach było wesoło młodzież chodziła na potańcówki, nawet do sąsiednich wiosek. Nie było internetu, więc ludzie się bawili, tańczyli, żartowali, życie było inne.

Weronika zakochała się w Darku z sąsiedniej wsi. Pewnego razu przyjechał on swoim starym motorem na zabawę i, zobaczywszy Weronikę, od razu stracił dla niej głowę. Była delikatna i nieśmiała widział to po jej rumieńcach, gdy się do niej zbliżał.

„Staszek, ta Weronika z kimś chodzi?” spytał Darek kumpla.

„Nie, ale ma wielu adoratorów. A ty co, zakochany?” zaśmiał się Staszek.

„Ładna dziewczyna” mruknął Darek, spoglądając na nią. Postanowił nie przegapić szansy.

Muzyka grała, a Darek podszedł, wziął Weronikę za rękę i zaprosił do tańca. Cały wieczór nie odstępował jej ani na krok. Czuł, że i ona go polubiła.

Wyszli późno, księżyc świecił jasno.

„Wera, mam motor, podwiozę cię. A jak się boisz, to możemy pójść pieszo” zaproponował.

„Boję się, lepiej się przejdźmy.”

Szli, trzymając się za ręce, i nikt nie był wtedy szczęśliwszy od nich. Weronika zakochała się od pierwszego wejrzenia. Nigdy wcześniej nie chodziła z chłopakami, choć wiedziała, że się podobają, ale serce miała wolne.

Tamtego wieczoru Darek odprowadził ją do domu, długo stali pod drzwami, w końcu się pożegnali, a Weronika wbiegła do środka. Słyszała jeszcze, jak mijał jej dom, jadąc do swojej wsi pięć kilometrów dalej.

„Więc to jest miłość” myślała Weronika, kładąc się spać. Sen nie przychodził, wciąż myślała o Darku przystojnym, wysportowanym brunecie z niebieskimi oczami.

„Nigdy czegoś takiego nie czułam” wspominała nawet swoją szkolną sympatię do Wojtka, która szybko minęła.

Z czasem Darek zaczął często przyjeżdżać, aż w końcu powiedział:

„Może cię wykradnę? Pobierzemy się.”

„Po co? I tak bym za ciebie wyszła.”

„No to czekaj na swatów!” roześmiał się Darek, obejmując ją.

Wkrótce przyjechał z rodzicami prosić o jej rękę na koniach z dzwoneczkami i kolorowymi wstążkami, dokładnie jak za dawnych czasów.

Darek był przystojny, więc Weronika zakochała się bez pamięci. Choć matka ostrzegała:

„Córuś, za ładnego chłopa wybrałaś. Wszyscy tacy to tylko o sobie myślą”

„Mamo, kochamy się, będzie dobrze.”

„Obyś miała rację” westchnęła matka, patrząc na zięcia, który nie spuszczał wzroku z córki.

Mieszkali na wsi, ale młodzi ciągnęli do miasta, więc po trzech latach Weronika i Darek też wyjechali. Mieli już małego synka, Krzysia.

„Jedźcie, ja zajmę się chłopcem” mówiła teściowa. „Krzyś już chodzi, będzie łatwiej. A co tu robić? W mieście praca jest, osiedlicie się, a potem go zabierzecie.”

Tak się stało. W mieście życie było inne pełne ludzi, pracy i możliwości. Darek szybko znalazł zajęcie w fabryce, Weronika w szwalni.

„Wera, dają mi pokój w zakładowym internacie! Będziemy mieli swoje miejsce” cieszył się mąż.

„Naprawdę, Darku? To cudownie! Zabierzemy Krzysia, już niedługo skończy trzy lata, zapiszemy go do przedszkola. Bardzo za nim tęsknię.”

„Ja też.”

Czas mijał. Krzyś chodził do przedszkola, rodzice pracowali. Pewnego dnia Weronika powiedziała:

„Darek, chyba będzie drugie dziecko.”

„Cieszę się! Gdzie jeden, tam i drugi.”

Drugiego syna, Tomka, przywieźli już do własnego mieszkania, które Darek dostał od zakładu. Z czasem kupili meble. Weronika zajmowała się dziećmi, mąż pracował. Ufala mu bezgranicznie, a on to wykorzystywał. Nigdy się nie kłócili żyli spokojnie.

Gdy Krzyś poszedł do szkoły, Weronika miała jeszcze więcej obowiązków. Darek zaczął się rozglądać w fabryce było wiele kobiet, a one same rzucały się w oczy przystojnemu mężczyźnie.

„Darku, zapraszam cię na urodziny, przyjdziesz?” pytała Magda z magazynu, patrząc mu w oczy.

„Czemu nie? Tylko powiedz gdzie i kiedy.”

Po tych urodzinach Darek się rozkręcił. Zdradził żonę raz, potem drugi, aż w końcu zatracił granice. Romansował nie tylko z Magdą, ale i z innymi.

„Darku, dlaczego ostatnio tak późno wracasz?” spytała kiedyś Weronika.

„Więcej pracy, jestem dobrym fachowcem, szefostwo każe zostawać.”

Weronika wierzyła naiwnie, aż koleżanki z pracy otworzyły jej oczy:

„Wera, naprawdę nie widzisz? Twój mąż to kobieciarz! Nie tylko u nas, ale i w innych miejscach.”

„Jak to? Jeśli ktoś kocha, nie zdradza.”

„A jednak. Jesteś naiwna.”

Wieczorem odbyli trudną rozmowę. Darek nawet nie próbował się tłumaczyć:

„Tak, mam inne kobiety. Ale to twoja wina. Zajmujesz się tylko dziećmi, nie masz dla mnie czasu.”

„A kiedy mam go mieć, skoro ledwo wracasz do domu?”

Zamilkli na długo. Później się jakoś pogodzili, ale temat został zamknięty. Dzieci dorosły Krzyś skończył szkołę, Tomek też był już w liceum.

Pewnego dnia Darek wrócił i oznajmił:

„Wera, odchodzę. Idę do młodszej.”

Nie było to dla niej zaskoczeniem. Od dawna czuła, że to nieuniknione. Nie płakała, nie broniła się. A on, wychodząc, rzucił:

„Żegnaj. Jeszcze wiele przede mną czeka na mnie młoda Ania. Mieszkanie zostawiam wam z dziećmi.”

„Dobrze, że odszedł” pomyślała. „Sama bym się nie odważyła.”

Płacz i żal przyszły później. Czuła się zdradzona, niewarta takiego traktowania. Ale najgorsze było, gdy Darek zaczął żądać swojej części mieszkania.

„Darku, oddam ci pieniądze za twoją część, tylko zostaw nas w spokoju.”

„Skąd ty masz takie pieniądze?” zaśmiał się szyderczo.

Zebrała potrzebną sumę z pomocą rodziny i przyjaciół. Była wdzięczna losowi, że w końcu uwolniła się z tego związku.

„Zdradzający mąż dobrze, że jesteś już obKiedyś spotkała ich wspólną znajomą, która powiedziała, że młoda kochanka wyrzuciła Darka, a teraz tuła się od kobiety do kobiety i Weronika uśmiechnęła się smutno, bo zrozumiała, że prawdziwą karą jest nie zemsta, ale pustka, którą sam sobie zgotował.

Oceń artykuł
TwojaCena
Postanowiłem zignorować rodzinę